Zazwyczaj (a przynajmniej: przez lata) o tej porze byliśmy we Włoszech, albo w drodze. Ewentualnie kończyliśmy pakowanie walizek. […]

Podróżując z autystą musisz mieć nerwy jak postronki i dobrze wyposażoną apteczkę. Przydałby się również podręczny barek, ale jego zawartość pozostaje w sprzeczności z zawartością apteczki, więc niestety odpada. Zatem nerwy ze stali i zapas leków kardio-astmo-cośtam-logicznych. Ale bywa, że i to nie wystarcza. Nawet jeśli jedziesz tam, gdzie twój autysta chce jechać, i to od paru lat. To znaczy autysta od paru lat męczy, żeby tam pojechać, a ty się zbierasz, niczym sójka za morze i wreszcie ci się udaje.

Dawno nie było o autyzmie, to proszę. Bo jeszcze by nam umknął. Joanna Woloch – działaczka na rzecz […]

Skoro jesteśmy przy rzeczach, za którymi nie przepadam, a także wspominamy o majówce, to wypadałoby coś powiedzieć o […]

Mam lekką kleszczową fobię. Wprawdzie nie dorównuję mojej babci, która panicznie bała się, że jej jakiś kleszcz wejdzie […]