Tak szybciorem, bo tu jest atmosfera hali produkcyjnej i własnych myśli nie słychać, ale nie mam siły odpowiadać […]
Kategoria: słowo na A
… co, ze względu na panującą od paru dni szarość za oknem, należy odczytywać wyłącznie metaforycznie. Ale w […]
Temat o moim braku wiary w sens karania żyje własnym życiem. Pojawiają się związane z nim dylematy. Nie […]
Trochę odpowiadając na wasze pytania, a trochę w poczuciu powinności, chcę dziś wrzucić dwa słowa (o matko… kiedyś miałam bloga o takim tytule…) o współpracy z aktualną Kuby asystentką.
… czy milczenie jest złotem?
Od kilku miesięcy BB bierze udział w programie aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych, finansowanym przez PFRON, więc jak najbardziej poważnym i nastawionym na osiągnięcie konkretnych rezultatów, o czym zostaliśmy poinformowani na samym początku współpracy.
Opowiem wam, jak wygląda u nas taki zwykły dzień. Nie powiem „normalny”, bo to by pewnie zahaczało o nieadekwatne użycie tego słowa, ale taki… pierwszy z brzegu… powiedzmy: wczorajszy.
Kuba dostał wczoraj pismo z Miejskiego Urzędu ds. Orzekania o Niepełnosprawności.
Dzisiejszy temat jest dla mnie trudny, ale nie z powodu, o którym myślicie.
Ha! Tu was mam!
Bo wcale nie będzie o polityce, wyborczych knuciach ani żadnych innych nieprawościach ułomnego rodzaju ludzkiego. Będzie o ZUPIE.
Czekałam na to pismo, czekałam. Wreszcie przyszło.
Po raz chyba dziesiąty składamy wniosek o orzeczenie o niepełnosprawności dla Jakuba. Bo przecież wiadomo: z autyzmu się wyrasta i co trzy do pięciu lat trzeba sprawdzić, czy aby dotychczas niesamodzielny życiowo człowiek nie został fizykiem jądrowym z nagrodą Nobla.
BB zgodził się, żebym opowiedziała wam tę historię, bo może dzięki takim przykładom lepiej zrozumiecie, z czym się na co dzień borykamy.
Ej, Jo, ty nie bądź taka mistrzyni suspensu, co? Może jednak jakiś ciąg dalszy tematu?
Pożegnaliśmy wczoraj lato miłym, rodzinnym spotkaniem przy prostym, sezonowym menu. Dziś zaczyna się… Oh, wait! Przecież nic się […]
Czasami najłatwiej jest zostać w domu. I ja to rozumiem. Wyjście z domu oznacza dodatkowe komplikacje i tak niełatwego życia. Ale warto zdobyć się na odwagę i z tego domu wyjść. Bo chociaż to brzmi jak słaby slogan reklamowy: naprawdę czeka na nas cały świat.
Taka historia z życia wzięta. Akurat z dzisiaj. Na obiad były pulpety w sosie koperkowym. Nie jadamy takich […]
Z jednej strony nie mamy farta do asystentek, z drugiej jednak… Sami oceńcie.
Sporo ostatnio rozmawiamy w domu o funkcjonowaniu rodzin z dziećmi wymagającymi specjalnej opieki. Zwłaszcza, kiedy dzieci przestają być […]
Prowadzony przez Centrum Usług Społecznych i finansowany z budżetu państwa program, ma na celu wsparcie osób niepełnosprawnych. Jego […]