Kojarzycie akcję sprzed kilku dni, kiedy to żona jednego z słynnych więźniów politycznych polityków skarżyła się, że nie wie, jak się reguluje ogrzewanie w domu, bo zawsze zajmował się tym mąż? I ona teraz marznie?
Kategoria: BLOG
Martwię się.
A właśnie, że nie! Nie będzie o zatrzymaniu skazanych za przestępstwo polityków! To was zażyłam, ha!
Czy bierzecie udział w tegorocznym Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Przyjmijmy, że to pytanie retoryczne i rzućmy okiem, […]
Czy jeszcze ktoś pomyślał sobie, że skoro nowy rok zaczyna się w poniedziałek, to jest to jakieś szczególne Nowe Otwarcie i, przynajmniej z założenia, wszystko jest możliwe?
Przeżyliście?
Nie wiem, kiedy mi ten rok minął… Podobno tak jest na starość, że czas leci, jak oszalały i […]
Taki dziwny dzień był. Urodziny Madre, która po ’81 zarzekała się, że nie będzie ich obchodzić ze względu […]
Chciałoby się napisać, że nad Warszawą dziś wzeszło słońce. Ale nie wzeszło, jest tak samo szaro i ponuro, […]
Dwa weekendy przed świętami. Przerwa w remontach i awariach. Nawet posprzątane. Można się wreszcie ruszyć w kuchni. Wszyscy […]
Od wczoraj schodzę na dół i oczom nie wierzę. No jak nie, jak tak. Oczywiście, że po wyjechaniu […]
Zawsze tak mam. Jak się poużalam nad sobą, to natychmiast okazuje się, że komuś tam się życie po […]
Z pewnym rozrzewnieniem wspominam codzienne blogowanie… To było świetne ćwiczenie dyscypliny i powrót do używania na co dzień […]
Całe szczęście, że mamy niedaleko domu stołeczną obwodnicę, bo chyba byśmy oszaleli w tej ciszy. Tak, to znaczy, […]
Czasami jest tak, jak teraz. Od tygodnia chodzą te pompy i nawiewnice, podnosząc poziom stresu do granic wytrzymałości […]
Nie macie pojęcia, ile wysiłku kosztowało mnie powstrzymanie się od napisania kuntrol. I jest to całkowicie wyjaśnialne, bo […]
Tak szybciorem, bo tu jest atmosfera hali produkcyjnej i własnych myśli nie słychać, ale nie mam siły odpowiadać […]
Uważam, że stanowczo zbyt często nadużywa się tego określenia dla zbyt błahych wydarzeń. Ale obecna sytuacja z pewnością […]
Stanęliśmy na krawędzi kruchego szczęścia rodzinnego. Zaczęło się. Z rana ruszyła demolka domu, eufemistycznie nazywana przez Pitera „usuwaniem skutków awarii”.