NEET – not in empolyment, education or training. Jednym słowem: pokoleniowy dramat.
Autor: Jo
Po raz chyba dziesiąty składamy wniosek o orzeczenie o niepełnosprawności dla Jakuba. Bo przecież wiadomo: z autyzmu się wyrasta i co trzy do pięciu lat trzeba sprawdzić, czy aby dotychczas niesamodzielny życiowo człowiek nie został fizykiem jądrowym z nagrodą Nobla.
Po jesiennym weekendzie w Tatrach mam jeszcze jedną refleksję – biznesową. I nie dotyczy ona badziewia ze straganów z pamiątkami dla turystów.
Mam lekką traumę związaną z jesiennymi wyjazdami w góry, ale podobno czasem warto walczyć z demonami.
Wrócę na chwilę do tej ubiegłorocznej wystawy, bo widzę, że mi zginęła przy blogowych manipulacjach, a potrzebuję tego wątku do następnego wpisu.
Ciężko pisze się relację z wydarzenia, w którym brało się udział ponad półtora roku temu i naprawdę nie wiem, jakim cudem ta pisana na gorąco zniknęła z Rutyny, ale postaram się przywołać wrażenia, które nam wtedy towarzyszyły.
Nie dzieje się u nas dobrze ostatnio. Prawdę mówiąc od dłuższego czasu jest naprawdę źle.
BB zgodził się, żebym opowiedziała wam tę historię, bo może dzięki takim przykładom lepiej zrozumiecie, z czym się na co dzień borykamy.
Siedziałam na kanapie, na której siedział Robert Lewandowski. Robiłam zdjęcia w atelier, w którym nagrywała by Ann.
Przeglądam wpisy pod hasłem ZIEMIA PRZODKÓW i widzę pewną rozbieżność w opisach. Tak, chyba pominęłam ważny szczegół. Mieliśmy […]
Ej, Jo, ty nie bądź taka mistrzyni suspensu, co? Może jednak jakiś ciąg dalszy tematu?
Nie będę czarować: nie jest dobrze. Chociaż akurat w tym przypadku czary by się bardzo przydały… Trzy machnięcia różdżką i po problemie. Bo problem jest i to z tych nierozwiązywalnych.
To jest pierwszy wrzesień, w którym nie zaczynamy roku szkolnego. Pierwszy od szesnastu lat. Bo jeszcze rok temu była ta szkoła fotograficzna Jaśka i Pitera… A dzisiaj nie mamy niczego.
Pożegnaliśmy wczoraj lato miłym, rodzinnym spotkaniem przy prostym, sezonowym menu. Dziś zaczyna się… Oh, wait! Przecież nic się […]
Tuż przed koronacją Charlesa i Camilli zaproponowałam BlueBoyowi: „Janek, a może byśmy napisali list gratulacyjny i wysłali do […]
Czasami najłatwiej jest zostać w domu. I ja to rozumiem. Wyjście z domu oznacza dodatkowe komplikacje i tak niełatwego życia. Ale warto zdobyć się na odwagę i z tego domu wyjść. Bo chociaż to brzmi jak słaby slogan reklamowy: naprawdę czeka na nas cały świat.
Taka historia z życia wzięta. Akurat z dzisiaj. Na obiad były pulpety w sosie koperkowym. Nie jadamy takich […]
Być może jeżdżenie po mieście przez dwie godziny, peerelowskim autokarem, przy tej temperaturze nie jest najlepszym pomysłem, ale […]
Nawet i mnie zdarza się wpaść w pułapkę własnych przekonań, chociaż niby wszystko mam dokładnie poukładane. Pierwszy z brzegu przykład? Kwestia wyboru.
Z jednej strony nie mamy farta do asystentek, z drugiej jednak… Sami oceńcie.
Wprawdzie „Wańka” jest obecnie niepoprawne politycznie, ale nie moja wina, że Leopold się nie rymuje. Więc sorry.
Mam nadzieję, że szczęśliwie wracacie z wakacji. Nasze skończyły się prawie trzy miesiące temu, więc zdążyliśmy ochłonąć po […]