Od dawna chciałem mieć swój własny łuk. Na treningach ćwiczyłem na łukach klubowych ale własny sprzęt to własny […]
Znowu porobiły nam się blogowe zaległości… Słowo daję: nic na to nie poradzę. Ale postaram się uzupełnić.
Tak, przyznaję: poległam. Nie mam z tym problemu, żeby przyznać się do totalnej porażki. Nie zadziałało. Nic a nic.
Postanowiłam zebrać w jednym poście parę tematów, zajmujących ostatnio sporo miejsca w naszych terminarzach i listach TO DO PITER DO CIĘŻKIEJ CHOLERY!
Nie, żeby była to pasjonująca przygoda (chyba, że mówimy o pasji szewskiej), ale może komuś się przyda garść informacji? Ewentualnie dostarczę rozrywki/wzbudzę litość/dam okazję do przemyśleń i okazania empatii. Innych wariantów nie polecam, bo jednak wiecie: ja jestem wiedźma, nawet bez zapasu laleczek voo-doo.
Mamy dziś taką miłą rocznicę: dziesięć lat temu przeprowadziliśmy się do Marcepanowego Szeregowca. Cała historia z nim związana jest wręcz nieprawdopodobna i opowiadałam ją chyba setki razy, ale sami przyznajcie: kiedy, jak nie dzisiaj, jest najstosowniejsza okazja, żeby ją przypomnieć?
Lektura pięciuset stron najnowszej książki Sławomira Kopra była dla mnie nie lada wyzwaniem. Piter i BB błagali, żebym rzuciła ją w cholerę, bo dobiegające zza moich drzwi przekleństwa towarzyszące lekturze refleksje, zakłócały ich spokój i naruszały komfort domowego miru. Postaram się wam wytłumaczyć, dlaczego.
Dwa lata temu siedzieliśmy przy śniadaniu w Gran Caffè ROMA w Giaveno. Świat próbował otrząsnąć się po informacji o wczorajszej śmierci Elżbiety II, a ja zastanawiałam się, dlaczego odejście królowej tak bardzo poruszyło ludzi nie będących jej poddanymi.
Po długiej przerwie wróciliśmy do naszych weekendowych wycieczek. Pojechaliśmy dziś do Żyrardowa.
Nie sądziłam, że powrót do kompletowania wyprawki plastycznej i prania trampków tak mnie ucieszy. Serio. Przy czym oczywiście […]
Kończą się wakacje. Nadchodzi czas wyprawek do szkoły, szukania kapci na zmianę i planowania obiadów, które można zapakować do termosu. Niełatwo wyjść ze schematu, w którym żyło się dwadzieścia lat. A właściwie dłużej, jeśli uwzględnić własną edukację… z krótką przerwą na chwilę niezależnej dorosłości. Całe życie.
Skróciliśmy nasze wakacje, bo nastroje Jakuba wszystkim dawały w kość. Jemu też. A w domu jednak łatwiej je […]
Po ostatnich ulewach parę osób pytało nas, czy jesteśmy cali. Jesteśmy. Nasz dom nie ucierpiał, a my podczas […]
Zrobimy sobie teraz małą przerwę w blogowaniu. Nie daję gwarancji, że z tą przerwą nie będzie jak z wakacjami Bilbo Bagginsa, z których szczerze mówiąc: nie zamierzał wrócić, ale nigdy nie wiadomo. Przestało mnie bawić blogowanie, co chyba dało się zauważyć. Z paru powodów. Wszystkie rozumiem i pewnie po prostu chodzi o to, że w życiu pewne formuły się wyczerpują i trzeba sobie zadać pytanie: reanimować czy pozwolić odejść?
Zapomniałam o torcie. Przypilnowałam prezentów. Zapakowałam je. Wzdychałam nostalgicznie, kiedy FB podstawiał mi torty z poprzednich lat, również […]
Pół wakacji za nami – i to bez względu na to, czy liczymy od czerwca do września, czy […]
Co się odwlecze to nie uciecze. Równo miesiąc temu mieliśmy wybrać się na wycieczkę zielarską w parku Wilanowskim. […]
Spodobał mi się naszyjnik. Właściwie kilka naszyjników, bo teraz nosi się je w zestawach, co mnie trochę zaskoczyło, […]
Szanuję. Podziwiam. Nienawidzę.
Ostatnio nie miałem o czym pisać, ale teraz dużo się dzieje. Po pierwsze mamy remont w domu. Jest […]
Kiedy przeprowadzaliśmy się do Marcepanowego Szeregowca… Nie, wróć! Jak wykańczaliśmy nasz Marcepanowy Szeregowiec, zdecydowaliśmy się na postawienie ścian działowych na parterowym open space. Starzy Czytelnicy wiedzą, o czym mówię. Nowym wyjaśnię.