Jednym z moich najgłupszych ostatnio pomysłów, było zapisanie się do wolontariatu w Pałacu w Wilanowie. Był to też jeden z moich najlepszych pomysłów i zaraz postaram się wam wyjaśnić dlaczego.
Czasami człowiek z głupoty popełnia głupie błędy. Zresztą nie zawsze jest to głupota. Czasem wyczerpanie i potrzeba złapania chwili spokoju. Niemniej jednak błąd jest błędem. I po latach potrafi o sobie przypomnieć.
Pierwszy tydzień zajęć Kuby w nowym ośrodku mija nam spokojnie i napawa ostrożnym optymizmem. Ostrożnym wyłącznie dlatego, że jesteśmy wyczerpani. Gdyby nie to, powiedziałabym: jest super!
Dzisiaj mamy czwartek, nawet lepiej: tłusty czwartek. Lubicie pączki? Bo ja uwielbiam! Najlepsze pączki na świecie robi ciocia […]
Jeśli spotkacie kiedyś nadmiernie ekspresywną panią w średnim wieku, ćwierkającą do młodego człowieka o nieokreślonym wyrazie twarzy, bądźcie wyrozumiali. To może być Matka Autysty, usiłująca uratować niezaplanowane wyjście przed kompletną klapą.
Czasem tak się zdarza, że coś nie wychodzi. A pisanie książki okazuje się być czymś zupełnie innym, niż pisanie bloga. I jak bardzo lubię blog Natalii Rosiak, tak jej książki okazały się dla mnie nie do przejścia.
dream… dream dream dream… dream Mam takie marzenie… To znaczy marzeń, to u mnie na pęczki, głównie tych […]
W przypadku kogoś takiego, jak Jakub, łatwo jest popełnić jeden z podstawowych grzechów wobec osoby niepełnosprawnej: zapomnieć, że jest człowiekiem.
Pamiętacie mój szczwany plan, żeby kupić Jakubowi farby w półkostkach? I dokupować te, które zużyje? Genialne, prawda? Jasne. […]
Mój ubiegłoroczny wpis dotyczący wskazania Paniczów w rocznym rozliczeniu podatkowym, niekoniecznie spotkał się ze zrozumieniem i wywołał nie zawsze przyjazne komentarze. Ponieważ w tym roku również mamy otwarte konto do zbiórki, pozwólcie, że w kilku słowach odniosę się do całej sytuacji.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
BB i ja jesteśmy KateTeam4ever, więc mamy może nieco wypaczone podejście do Royalsów, ale mimo wszystko po Jobsonie oczekiwałam czegoś więcej.
DLE jest taką głupią chorobą. Niby to tylko mniej lub bardziej uciążliwe zmiany skórne, ale pod spodem przewalanka. […]
Od dłuższego czasu usiłuję ogarnąć kulinaria. Wprawdzie porzuciłam pomysł wydania własnej książki kucharskiej, ale jakoś te wszystkie nasze […]
Dawniej fotografia była czymś wyjątkowym, odświętnym. Pamiętam, jak mnie ojciec opieprzał, że marnuję kliszę na durne zdjęcia owiec […]
W moim ślicznym, mindfulnessowym BuJo, luty wypełniony jest różowo-czerwonymi serduszkami i czeka na miłosne sentencje. Pomyślałam więc, że […]
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Zamordowałam storczyki. Znaczy niby nie ja, tylko BlueBoy, ale ponieważ to są/były moje storczyki, a BB jest moim […]
Niby do rozpoczęcia sezonu jeszcze sporo czasu, ale… No wiecie: dziesięć stopni w styczniu??? Zaczęłam wprawdzie od przesadzania […]
Martwiłem się trochę o ten finał, bo nie zdążyłem zarejestrować puszki – takiej, z którą zbiera się datki […]