Od tygodnia przez moje osiedle przetaczają się działa porządkowe, głównie w postaci oddziałów importowanych sprzątaczek. U nas raczej ruch niewielki. Głównie dlatego, że nie sprzątamy przed świętami, tylko wtedy, gdy jest brudno. Albo kiedy uda mi się zagonić chłopaków do roboty.

Mamy dziś Światowy Dzień Świadomości Autyzmu i szczerze mówiąc – jako osoba od kilkunastu lat opisująca codzienność rodziny z autystycznymi dziećmi, tego dnia nie cierpię. Bo media poświecą sobie na niebiesko (albo i nie), fundacje powrzucają różne grafiki i definicje, a następnego dnia życie wróci do swej chorej normy i znowu nic się nie zmieni. Dlatego chciałam dziś sadzić lawendę, a nie wypisywać kolejne autystyczne w temacie epistoły. ALE pomyślałam, że pewnie jesteście ciekawi, co się dzieje u moich chłopaków, więc oto wpis. Niebieski.

Padł mi komp. Podniósł się, ale niepokój pozostał. Bo mój komputer jest dość wiekowy, więc można się spodziewać wszystkiego. A ja na nim mam wszystko, więc nie jest wesoło.

Przez ostatnie 10 lat (mniej więcej) często słyszałem komentarze w rodzaju: „Ty ciągle kupujesz lego?”, „Nie jesteś za duży?”, „Nie możesz sobie znaleźć innego hobby?”. No więc po pierwsze nie jestem za duży, po drugie lego dla dzieci jest do zabawy, a ja jestem kolekcjonerem i to jest moja pasja. A po trzecie mam mnóstwo innych zainteresowań.

Skoro przy różach jesteśmy (patrz: poprzedni wpis)… Spokojnie! Możecie oddychać! Nie będzie po raz kolejny opowieści o spacerach z Dziadkiem do parkowego rosarium. Ani o tym, jak mnie olśniło, że nie muszę wzdychać do ogrodów różanych, bo mogę sobie taki zrobić w Marcepanowym Ogrodzie. Spoko. Tym razem od razu przejdę do rzeczy.

Będzie chryja.

Nie, to nie jest żaden mObywatel, tylko obywatel mobbingowany. Przez system cyfryzacji aparatu państwowego. Na dodatek pod hasłem: […]