Sprawdziłam na żywym organizmie, że kilka miesięcy siedzenia na tyłku (par excellence) faktycznie zeruje człowiekowi kondycję.
Ten żywy organizm, to ja.
Sprawdziłam na żywym organizmie, że kilka miesięcy siedzenia na tyłku (par excellence) faktycznie zeruje człowiekowi kondycję.
Ten żywy organizm, to ja.
Od tygodnia przez moje osiedle przetaczają się działa porządkowe, głównie w postaci oddziałów importowanych sprzątaczek. U nas raczej ruch niewielki. Głównie dlatego, że nie sprzątamy przed świętami, tylko wtedy, gdy jest brudno. Albo kiedy uda mi się zagonić chłopaków do roboty.
Jak myślicie, ile razy wygłaszałam powyższą kwestię? Bo ja to oceniam jako „do wyrzygania”. A zgadniecie ile razy […]
Za nami tegoroczna wystawa tulipanów w wilanowskiej oranżerii – tym razem pracowaliśmy na niej oboje, Janek i ja, […]
Tak, to już pora. W najbliższym czasie to pytanie będzie padać w większości prywatnych konwersacji. Bo do świąt zostały dwa tygodnie, co nam wczoraj uświadomił Jakub Chodzący Kalendarz.
Dawno nie było, prawda? No bo co miałam pisać? Że sprawdzam w Internecie wszystkie opcje i zastanawiam się, […]
Zapraszam na nowy cykl wpisów, pod tytułem: Jo w ogrodzie. 2025
Mamy dziś Światowy Dzień Świadomości Autyzmu i szczerze mówiąc – jako osoba od kilkunastu lat opisująca codzienność rodziny z autystycznymi dziećmi, tego dnia nie cierpię. Bo media poświecą sobie na niebiesko (albo i nie), fundacje powrzucają różne grafiki i definicje, a następnego dnia życie wróci do swej chorej normy i znowu nic się nie zmieni. Dlatego chciałam dziś sadzić lawendę, a nie wypisywać kolejne autystyczne w temacie epistoły. ALE pomyślałam, że pewnie jesteście ciekawi, co się dzieje u moich chłopaków, więc oto wpis. Niebieski.
W ogóle nie chciałam wspominać o tej książce, ale przy czyszczeniu komputera znalazłam zagubiony przy przenosinach blogów wpis […]
Padł mi komp. Podniósł się, ale niepokój pozostał. Bo mój komputer jest dość wiekowy, więc można się spodziewać wszystkiego. A ja na nim mam wszystko, więc nie jest wesoło.
W marcu mamy na ogół dopięte plany wakacyjne, mocno dopasowane do realnych możliwości, więc puszczę dziś wodze wyobraźni. […]
Przez ostatnie 10 lat (mniej więcej) często słyszałem komentarze w rodzaju: „Ty ciągle kupujesz lego?”, „Nie jesteś za duży?”, „Nie możesz sobie znaleźć innego hobby?”. No więc po pierwsze nie jestem za duży, po drugie lego dla dzieci jest do zabawy, a ja jestem kolekcjonerem i to jest moja pasja. A po trzecie mam mnóstwo innych zainteresowań.
Słońce majowe Mehoffera. Lubię ten obraz, odkąd zobaczyłam go na wystawie w Muzeum Narodowym. Kojarzy mi się z […]
Skoro przy różach jesteśmy (patrz: poprzedni wpis)… Spokojnie! Możecie oddychać! Nie będzie po raz kolejny opowieści o spacerach z Dziadkiem do parkowego rosarium. Ani o tym, jak mnie olśniło, że nie muszę wzdychać do ogrodów różanych, bo mogę sobie taki zrobić w Marcepanowym Ogrodzie. Spoko. Tym razem od razu przejdę do rzeczy.
Będzie chryja.
Bardzo nie lubię braku zdecydowania. Generalnie w życiu, ale dotyczy to również pogody. No bo sami powiedzcie: wiosna, ciepło, człowiek planuje jakieś prace w plenerze, a tu nagle zjazd temperatury o dziesięć stopni i trzeba skrolować kompa, czy w ogóle powinno się w tej sytuacji wysadzać cebulki.
Nie, to nie jest żaden mObywatel, tylko obywatel mobbingowany. Przez system cyfryzacji aparatu państwowego. Na dodatek pod hasłem: […]
jakoś tak właśnie
Pomyślałam sobie, że może by tak spróbować raz jeszcze wrócić do gry. Nie żeby wszystko się poukładało, ale […]
Kuba zjadł na śniadanie owsiankę. I nie byłyby w tym nic kwalifikującego do brejking niusa, gdyby nie fakt, […]
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.