Nie jestem pewna, czy to najlepsza nazwa, ale przyjmijmy ją z powodu braku innej. Bo coś, przez co […]
Mamy dziś dzień babci, jutro dzień dziadka. Ze wszystkich babć i dziadków, została nam tylko babcia Ewa. No […]
Zapytany przez dziennikarkę, czy prowadzi dziennik wdzięczności, Hugh Grant odparł: „Nie bądź niedorzeczna!”. I faktycznie: taki dziennik, szczególnie w połączeniu ze słowem „praktykowanie”, kojarzy się z pseudoterapiami prowadzonymi przez nawiedzone trenerki personalne po trzech internetowych kursach.
Oprócz trenerek, motywacyjnych filmików na YT i żenujących cytatów wyskakujących przy skrolowaniu insta, a także rynku zawalonego różnego rodzaju notesami do zaznaczania odpowiednimi kolorami okienek w diagramach, mamy też tę nieznośnie pozytywną Ziemiankę Pollyannę, znajdującą we wszystkim nowe, obiecujące możliwości… A, nie – to było o Lilo… Zresztą nieważne, obie doprowadzały człowieka do obłędu swoim optymizmem życiowym… Ale cała koncepcja codziennego szukania pozytywów, nie do końca jest idiotyczna. Sprawdziłam.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Wiedźma wie. Że nie ma żadnej magii. I że wszystko jest magią. Nie potrzebuje zaklęć, rytuałów i bóstw […]
Temat ostatnio gorący w naszym środowisku, bo bez niego ciężko jest funkcjonować zarówno osobom niepełnosprawnym, jak i ich […]
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Po raz kolejny zbieram pieniążki do skarbonki WOŚP. W tym roku mamy tylko eSkarbonkę, bo się spóźniłem z […]
Nie, bardzo mi przykro, ale powyższy tytuł nie jest dowodem mojej ułomności umysłowej. To coś jakby żart, ale nie do końca, bo po prawdzie jest opisem produktu w sklepie internetowym. Ja jeszcze nie osiągnęłam takiego poziomu demencji. Ale dziś nie o tym. Dziś będzie o akwarelach Jakuba.
Tymczasem w Łomiankach… Po zamknięciu Klubu, otrzymaliśmy wiadomość z fundacji, do której Kuba jeździł na hipoterapię, że jego […]
To Sonic. Ale równie dobrze pasuje do zmiany nastroju u moich synów. A jak jeden zacznie, to drugi […]
Jak wam Święta mijają? Bo nam dość nietypowo. Jak się nad tym zastanawialiśmy z Piterem, to nam wyszło, że po prostu „nie bardzo umiemy” w kameralne. Bo jeden, jedyny raz, kiedy spędzaliśmy całe Święta w czwórkę (nie licząc czworonożnych), to był 2012, po operacji BlueBoya. Więc nie mamy wprawy w praktyce.
Na ogół całkiem nieźle sobie radzę w kuchni, ale jest kilka dań niezwykle kapryśnych w moim wykonaniu. Jednym z nich jest strucla makowa. Jak znalazł na przedświąteczny stresik.
Czy was też irytują te słodkie obrazki świąteczne, serwowane od kilku tygodni przez… no właśnie, chyba przez wszystkich i wszędzie?
Mieliśmy ostatnio dość ciekawą rozmowę z BlueBoyem na temat życzeń. Myślałam, że może będzie sam chciał o tym napisać, ale chyba ma teraz ważniejsze sprawy na głowie. Ostatni tom Tintina, najnowszy Sapkowski i jakaś premiera brutalnego kina akcji. Czy coś takiego.
Jestem w samym środku świątecznego tornada. Chociaż chyba bardziej twistera, bo zmiany sytuacji następują po sobie, jak kolejne porywy wiatru. Chciałabym powiedzieć, że wychodzę na prostą, ale boję się zgrzeszyć nieuzasadnionym entuzjazmem. I właśnie w takich okolicznościach dostaliśmy od Madre grzybki.
Mąż mi kazał wrócić do pisania. Bo podobno odkąd przestałam, to mi psychika siada. Znaczy bardziej, niż kiedy pisałam. No to wracam, bo kim ja jestem, żeby się z własnym mężem kłócić?
Wpadłyśmy z lalkową imienniczką ostatnio w średniowiecze. Wiedźmowe średniowiecze. No wiecie: to, które próbowałam ogarnąć fabułą. Jedna z […]
Dzisiaj Madre obchodzi urodziny, więc spędziliśmy dziś miły, rodzinny dzień w Łodzi. Tym razem zarówno moi synowie, jak […]