W ogóle nie chciałam wspominać o tej książce, ale przy czyszczeniu komputera znalazłam zagubiony przy przenosinach blogów wpis […]
Autor: Jo
Padł mi komp. Podniósł się, ale niepokój pozostał. Bo mój komputer jest dość wiekowy, więc można się spodziewać wszystkiego. A ja na nim mam wszystko, więc nie jest wesoło.
W marcu mamy na ogół dopięte plany wakacyjne, mocno dopasowane do realnych możliwości, więc puszczę dziś wodze wyobraźni. […]
Słońce majowe Mehoffera. Lubię ten obraz, odkąd zobaczyłam go na wystawie w Muzeum Narodowym. Kojarzy mi się z […]
Skoro przy różach jesteśmy (patrz: poprzedni wpis)… Spokojnie! Możecie oddychać! Nie będzie po raz kolejny opowieści o spacerach z Dziadkiem do parkowego rosarium. Ani o tym, jak mnie olśniło, że nie muszę wzdychać do ogrodów różanych, bo mogę sobie taki zrobić w Marcepanowym Ogrodzie. Spoko. Tym razem od razu przejdę do rzeczy.
Będzie chryja.
Bardzo nie lubię braku zdecydowania. Generalnie w życiu, ale dotyczy to również pogody. No bo sami powiedzcie: wiosna, ciepło, człowiek planuje jakieś prace w plenerze, a tu nagle zjazd temperatury o dziesięć stopni i trzeba skrolować kompa, czy w ogóle powinno się w tej sytuacji wysadzać cebulki.
Nie, to nie jest żaden mObywatel, tylko obywatel mobbingowany. Przez system cyfryzacji aparatu państwowego. Na dodatek pod hasłem: […]
jakoś tak właśnie
Pomyślałam sobie, że może by tak spróbować raz jeszcze wrócić do gry. Nie żeby wszystko się poukładało, ale […]
Kuba zjadł na śniadanie owsiankę. I nie byłyby w tym nic kwalifikującego do brejking niusa, gdyby nie fakt, […]
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Jednym z moich najgłupszych ostatnio pomysłów, było zapisanie się do wolontariatu w Pałacu w Wilanowie. Był to też jeden z moich najlepszych pomysłów i zaraz postaram się wam wyjaśnić dlaczego.
Czasami człowiek z głupoty popełnia głupie błędy. Zresztą nie zawsze jest to głupota. Czasem wyczerpanie i potrzeba złapania chwili spokoju. Niemniej jednak błąd jest błędem. I po latach potrafi o sobie przypomnieć.
Pierwszy tydzień zajęć Kuby w nowym ośrodku mija nam spokojnie i napawa ostrożnym optymizmem. Ostrożnym wyłącznie dlatego, że jesteśmy wyczerpani. Gdyby nie to, powiedziałabym: jest super!
Jeśli spotkacie kiedyś nadmiernie ekspresywną panią w średnim wieku, ćwierkającą do młodego człowieka o nieokreślonym wyrazie twarzy, bądźcie wyrozumiali. To może być Matka Autysty, usiłująca uratować niezaplanowane wyjście przed kompletną klapą.
Czasem tak się zdarza, że coś nie wychodzi. A pisanie książki okazuje się być czymś zupełnie innym, niż pisanie bloga. I jak bardzo lubię blog Natalii Rosiak, tak jej książki okazały się dla mnie nie do przejścia.
dream… dream dream dream… dream Mam takie marzenie… To znaczy marzeń, to u mnie na pęczki, głównie tych […]
W przypadku kogoś takiego, jak Jakub, łatwo jest popełnić jeden z podstawowych grzechów wobec osoby niepełnosprawnej: zapomnieć, że jest człowiekiem.
Pamiętacie mój szczwany plan, żeby kupić Jakubowi farby w półkostkach? I dokupować te, które zużyje? Genialne, prawda? Jasne. […]
Mój ubiegłoroczny wpis dotyczący wskazania Paniczów w rocznym rozliczeniu podatkowym, niekoniecznie spotkał się ze zrozumieniem i wywołał nie zawsze przyjazne komentarze. Ponieważ w tym roku również mamy otwarte konto do zbiórki, pozwólcie, że w kilku słowach odniosę się do całej sytuacji.