Wczorajszego dnia długo nie zapomnę a mało brakowało żeby przeszedł koło nosa. Ale zacznę od początku. Od wielu […]
Kategoria: KLUBOKAWIARNIA
Cześć wszystkim, tu Janek. Wygląda na to że to ja będę teraz pisał na blogu. Nie chciałbym żeby to co tej pory robiliśmy poszło na marne. A poza tym muszę ćwiczyć swoje umiejętności komunikacyjne. Mam nadzieję że będziecie tu zaglądać.
No to do dzieła!
W naszym Pałacu często dzieją się ciekawe rzeczy. Np. ten weekend mieliśmy Festiwal Rzemiosł. Jak zobaczycie na filmiku […]
Ostatni weekend wakacji (swoją drogą to ciekawe: cztery lata po zakończeniu edukacji szkolnej chłopaków nadal używam określenia „koniec wakacji”… ) spędziliśmy pracowicie. W sobotę odwiedziliśmy rodzinnie lubelski skansen Muzeum Wsi Lubelskiej. Upał nas dopadł, Kuba dał radę mimo całego tygodnia na zwolnieniu, tylko ja zastanawiałam się, co tam robię. Ale podobno jak Bóg chce kogoś ukarać (mnie??? za co???) to mu najpierw rozum odbiera.
Chyba nigdy nie spotkałam się z osobą tak niejednoznacznie odbieraną przez jej współczesnych, a może nawet bardziej: przez tych, którzy ją znali, albo przynajmniej mieli okazję spotkać. Od „bogini” po „śmieszną starszą panią” i „despotkę bez kultury”. Jaka była Lilka Kossakówna? Czy w ogóle można to ocenić?
Dla osób znających Murraya z jego medialnych wystąpień, teoria autodestrukcji Europy nie będzie czymś nowym. Zaskoczyć może jedynie przedstawiona w tej książce jej skala. Bo Douglas Murray ogłasza kulturową śmierć naszego kontynentu. Ze stoickim spokojem i bez wiary w szanse ratunku.
Piter kocha sztukę. Jakub zatapia się w prezentacjach multimedialnych. Z prostego równania wychodzą nam wystawy immersyjne. Dziś był […]
W ogóle nie chciałam wspominać o tej książce, ale przy czyszczeniu komputera znalazłam zagubiony przy przenosinach blogów wpis […]
Jeśli spotkacie kiedyś nadmiernie ekspresywną panią w średnim wieku, ćwierkającą do młodego człowieka o nieokreślonym wyrazie twarzy, bądźcie wyrozumiali. To może być Matka Autysty, usiłująca uratować niezaplanowane wyjście przed kompletną klapą.
Czasem tak się zdarza, że coś nie wychodzi. A pisanie książki okazuje się być czymś zupełnie innym, niż pisanie bloga. I jak bardzo lubię blog Natalii Rosiak, tak jej książki okazały się dla mnie nie do przejścia.
BB i ja jesteśmy KateTeam4ever, więc mamy może nieco wypaczone podejście do Royalsów, ale mimo wszystko po Jobsonie oczekiwałam czegoś więcej.
Wiedźma wie. Że nie ma żadnej magii. I że wszystko jest magią. Nie potrzebuje zaklęć, rytuałów i bóstw […]
Lektura pięciuset stron najnowszej książki Sławomira Kopra była dla mnie nie lada wyzwaniem. Piter i BB błagali, żebym rzuciła ją w cholerę, bo dobiegające zza moich drzwi przekleństwa towarzyszące lekturze refleksje, zakłócały ich spokój i naruszały komfort domowego miru. Postaram się wam wytłumaczyć, dlaczego.
Po długiej przerwie wróciliśmy do naszych weekendowych wycieczek. Pojechaliśmy dziś do Żyrardowa.
Na zakończenie mojego niefortunnego romansu z social mediami zafundowałam sobie książkę Janka Strojnego o tytule jak powyżej. Książkę bardzo dobrze napisaną, której wcześniejsza lektura (gdyby ta książka zaistniała kilka lat wcześniej) niczego by w moim życiu nie zmieniła, ale której treść idealnie koresponduje z moimi kilkuletnimi obserwacjami i wyciąganymi z nich wnioskami.
„Maybe God made me a painter for people who aren’t born yet”
Vincent van Gogh
Key: Zabierz do domu!
Jo: Jaśka?
Key: Van Gogha, stupida!
Jo: Ale którego? Bo tam mają sporo…
Key: A weź ze dwa…
Ponieważ padało, rodzice zaproponowali przejażdżkę samochodem. Nie miałem pojęcia dokąd nas zabiorą… Nawet kiedy wjechaliśmy do Belgii nie […]
Nie do końca łapię koncepcję city-break’a. Break’u? Może mi ktoś pomóc?Że niby co? Zostajemy w mieście na jakiś […]
Mam duże zaległości z blogiem, postaram się je odrobić. Dzisiaj opowiem wam o wernisażu i fotografii. W marcu […]