Nie dajcie się zwieść używanemu czasem określeniu „PAŁACYK myśliwski”. 137 komnat i salonów? 17 galerii? Przyznacie, że bardziej […]
Jadąc do Nichelino mijaliśmy intrygujący kompleks budynków z czerwonej cegły. Widać, że lata świetności miał dawno za sobą, […]
Roermond. Miasto nad rzeką Rur (Roer), o którym nie wspominają przewodniki. Spędziliśmy w nim krótki weekend i wyjeżdżaliśmy z mocnym postanowieniem powrotu.
Dziwnie się wraca do miejsc tak bardzo zrośniętych z dzieciństwem. Zwłaszcza jeśli się w nich nie było od […]
Nie mieliśmy szczęścia do tego miejsca: o ile obiad w restauracji zawsze zdawał egzamin, tak Muzeum zastawaliśmy zamknięte. […]
O wycieczce do Muzeum Iwaszkiewiczów w Stawisku myślałam od dawna. A po przeczytaniu świetnej książki Ludwiki Włodek stało […]
Key zadzwoniła o niepokojąco wczesnej porze: Słuchaj, ty wiesz, co na mi tu wymyśliła?!?! Że mam z dziećmi pojechać na całe lato na to zadup znaczy nad morze!!! Sama! Z NIĄ!!! No chyba żart! Więc powiedziałam, że jedziesz ze mną. No, to niech Piter bierze urlop zaraz po chrzcie dzieci.
Krótka pocztówka z Peschici 2011.
Wakacje 2009 były dość traumatyczne, jednak staram się zachować w pamięci te jasne wspomnienia, które sprawią, że pewnego […]
Niedaleko Werony znajduje się Montecchio Maggiore. Wikipedia podaje, że „Znajdują się tutaj legendarne zamki Romea i Julii.”. Mam […]
Na ogół w Piemoncie zatrzymywaliśmy się u Key. Poza tym jednym rokiem, kiedy jej dom wyglądał jak ofiara […]
Pewnego roku mój młodszy syn zażyczył sobie pojechać do Werony śladami Romea i Julii… Naprawdę nie wiem skąd […]
W piątkowe wieczory wszyscy mieszkańcy i goście udawali się na miejską plażę, żeby obejrzeć pokaz fajerwerków. To był […]
Lato 2012. Port Frejus. Żaglówki w marinie.
Zastanawialiście kiedyś, jak Tajemniczy Ogród wygląda od środka?
„Autobus. Czerwony. Przez ulice mego miasta mknie.” (Bogucki/Winkler/Szpilman) Turystyczne piętrusy widywaliśmy codziennie. I nigdy mi nie przyszło na […]
Mieszkaliśmy w dawnej dzielnicy żydowskiej. Nie do końca wiem, gdzie przebiegała granica getta, ale codziennie mijaliśmy ludzi w […]
W Budapeszcie byliśmy tylko trzy dni. Były to bardzo intensywne trzy dni, nieco utrudnione moją kontuzjowaną, nieustannie skręcaną […]
Budapeszt pojawił się nam niespodziewanie. W ogóle nie mieliśmy w planach wyjazdów wakacyjnych, ale okazało się, że bratanek […]
Do Briançon jeździmy głównie po zioła prowansalskie (jakkolwiek idiotycznie to brzmi) oraz żeby się ochłodzić. Bo kiedy u […]