Mój mąż uczcił ostatni dzień lata ogrodową demolką.

Ale spokojnie.

Nie będziemy sadzić bambusa. Ani roślin pod ochroną. No wiecie, jak w tych memach: „Jeśli zakopiesz zwłoki w ogródku, posadź na nich endemiczne rośliny pod ścisłą ochroną.”. Absolutnie nie.

To był szał na zamówienie.

Skoro przy różach jesteśmy (patrz: poprzedni wpis)… Spokojnie! Możecie oddychać! Nie będzie po raz kolejny opowieści o spacerach z Dziadkiem do parkowego rosarium. Ani o tym, jak mnie olśniło, że nie muszę wzdychać do ogrodów różanych, bo mogę sobie taki zrobić w Marcepanowym Ogrodzie. Spoko. Tym razem od razu przejdę do rzeczy.

Będzie chryja.