Zawody łucznicze

W niedzielę samego ranka pojechałem z tatą do Radzymina. Odbywały się tam zawody łucznicze. Nigdy nie brałem udziału w zawodach łuczniczych. Prawdę mówiąc NIGDY nie brałem udziału żadnych zawodach, przeciwieństwie do Kuby który ciągle przynosił ze szkoły jakieś medale…

Ale z łucznictwem to zupełnie inna sprawa!

Trenuję łucznictwo od 5 lat. Czekałem na okazję żeby wziąć udział w zawodach i doczekałem się. Oczywiście musiałem prosić tatę o podwózkę, bo autobusem jechałbym 2 godziny. Było dużo zawodników, również z naszego klubu Robin Hood. Startowałem w kategorii dla początkujących. Jak na pierwsze zawody całkiem nieźle mi poszło. Zająłem pierwsze miejsce.

Wyobrażacie to sobie?! Pierwsze zawody, pierwsze miejsce!

Podobno Alicja (instruktorka z Robin Hooda) mówiła tacie że nieźle mi to idzie, ale nie chcieli mi tego powiedzieć w trakcie zawodów, może to i lepiej bo bym stracił koncentrację.

Podobało mi się na tych zawodach. Pierwszy raz wziąłem udział w czymś takim i bardzo mi się podobało, mam nadzieję że to początek mojej łuczniczej przygody i chciałbym się zapisać do klubu, bo na zawodach byłem jako niezrzeszony, a wolałbym jako członek klubu.

Muszę pogadać z Alicją o tym.

© 2024, Jan Piotrowicz. All rights reserved.

18 Comments

Add Yours
  1. 1
    Jo

    Wielkie uznanie, Janek, za wytrwałość w treningach. Nieustająco. Prawdę mówiąc nie wierzyłam, że coś z tego całego łucznictwa ci wyjdzie. Lubię nie mieć racji w takich przypadkach 😀 I dalej będę cię wspierać w spełnianiu marzeń (także wtedy, kiedy mam co do nich wątpliwości 😛 ).

  2. 2
    Ewa Natalia

    Mnie, zodiakalnemu strzelcowi, łucznictwo jest bardzo bliskie. Cieszę się bardzo kochany wnuczku z Twoich sukcesów . Mam nadzieję, że to dopiero początek i zaskoczysz mnie jeszcze nie raz. Gratulacje, gratulacje, gratulacje .

  3. 7
    Tetryk56

    Gratuluję sukcesu, a skromność wbiła mnie w fotel. całkiem nieźle mi poszło. Zająłem pierwsze miejsce !

  4. 10
    Marta. Uk

    Gratulacje Jasiu.Pierwszy raz na zawodach i od razu pierwsze miejsce brawo.Zycze wytrwałości w dalszych treningach .

  5. 12
    Jo

    Uprzejmie donoszę, że dzisiaj, czyli tydzień później, Janek zdobył 3 miejsce na zawodach swojego klubu łuczniczego Robin Hood!

    Go Boy!

  6. 16
    Jo

    Zastanawiałam się. czy nie zrobić oddzielnego wpisu na ten temat, ale na razie zostanę w sekcji komentarze. Chodzi mi o to, co jest ważne. Bo ja całe dzieciństwo (i nie tylko) słyszałam: „Po co ci to?” „Co z tego będziesz miała?”. I że to bez sensu.

    I w sumie to chcę podziękować mojemu ojcu. Bo przysięgłam sobie, że nigdy nie będę takim rodzicem, jak on. Rodzicem, który gasi każdy pomysł i zniechęca do szukania własnej drogi. Dlatego wspieram każdą inicjatywę moich synów, na dodatek podrzucając własne pomysły.

    Spróbuj. Jeśli ci nie będzie pasować – zrezygnujesz! Weź pół roku lekcji pianina i sprawdź (!) czy ci odpowiada! Idź na próbną lekcję łucznictwa i zobacz, czy w ogóle chcesz to robić! Jeśli nie – nikt ci nie będzie robić wymówek. Jak inaczej masz sprawdzić, co ci w życiu pasuje?

    Gitarę Janek rzucał z pięć razy. Na ostro. Nienawidził jej. Przez jakieś dwa miesiące. Potem – jak przestały boleć palce, zaczęły wychodzić ćwiczenia, a na koniec semestru wystąpił na koncercie – okazało się, że gitara jest super. Uczy się od sześciu lat. Gra coraz trudniejsze kawałki i sprawia nam tą grą ogromną przyjemność. Mam nadzieję, że sobie też.

    A przy okazji super ćwiczy pamięć, synapsy i koordynację w zakresie małej motoryki.

    Tenis. Szesnaście lat temu zaprowadziliśmy chłopaków do trenera, u którego Piter brał lekcje. Bo koordynacja ręka-oko. Terapeutycznie. Trener miał cierpliwość do chłopaków i wiedział, że nie zrobi z nich zawodników. Grają do dziś. Chętnie. Amatorsko. Żałują tylko, że nie zagrali z Dziadkiem Maćkiem, od którego w ogóle tenis się nam zaczął.

    I łucznictwo. BB szedł w zaparte MIMO poobcieranych palców i bólu ramienia. Ale już wiedział, że to kwestia treningu. Pięć lat systematycznych treningów. Uwielbia to. A ja podziwiam jego zapał.

    Warto inwestować w dzieci. Swój czas. Uwagę. Wsparcie. I jeśli trzeba: pieniądze. Na tym polega bycie rodzicem. Mam nadzieję, że jakoś sobie w tej roli radzę 😉

Leave a Reply