Pochwała

Czasami jest tak, że naprawdę człowiek nie wie, co ma zrobić. Bo na przykład Jakuba nosi pół dnia i robi o wszystko piekło, a człowiek musi się domyślać dlaczego? To znaczy: co mu się dzieje nie tak i jest powodem tego piekła. Bo Jakub nie powie uprzejmie, że coś go boli, albo że czegoś nie ma, albo że mu przykro z jakiegoś powodu i weź tu się człowieku domyśl.

Tak mieliśmy wczoraj, na zakupach. Z tym, że z zakupów niewiele wyszło i z trudem przeżyliśmy potężne załamanie kulinarne. A miało być tak fajnie: jedziemy do Janek (które chłopaki uwielbiają, a my nieco mniej, zwłaszcza od czasu, kiedy budżetem jeździmy notorycznie po dnie dna), tam robimy sklepówę (ostatecznie nie weszłam do żadnego sklepu poza empikiem, podczas gdy Piter poleciał kupować herbatę, bo nam się w domu skończyła), a potem idziemy na pizzę, co to Kuba od tygodnia podśpiewywał „Idziemy do Janek, do PizzaHut!”. No i zamiast iść do PizzaHut, utknęliśmy na środku Centrum Handlowego, bo nam się Jakub zawiesił.

Tak, miał problem. Zdrowotny. Duży. I nawet udało nam się go wydedukować. Oraz owszem, staraliśmy się wygrzebać zaschnięte resztki empatii. Ale jesteśmy tylko ludźmi, koszmarnie zmęczonymi dwudziestoparoletnim rodzicielstwem specjalnym i czasami po prostu nie dajemy rady. Totalnie.


Ale miało być o pochwałach.

Otóż w tym ciężkim tygodniu Jakub dla odmiany postanowił nas zaskoczyć również w drugą stronę. Tak na amen.

BB upiekł sam osobiście ciasto. Poczęstowany nim Kuba nagle oznajmił: „To ciasto z czekoladą jest przepyszne!” i poprosił o dokładkę. I teraz wyjaśnię na czym polega dowcip: Kuba nie mówi całymi zdaniami. I niezwykle rzadko nie pytany chwali coś, co je.

A dzisiaj rozpłynął się podczas obiadu u Madre podobną uwagą. Że „Pyszny jest ten gulasz.”.

Madre też się rozpłynęła po tym komplemencie i ja jej się nie dziwię…


On nas kiedyś wpędzi do grobu. Chyba, że jakimś cudem pójdzie na terapię usprawniającą jego zdolności komunikacyjne…


Na tytułowym zdjęciu widzicie Jakuba w Centrum Handlowym Janki, po tym jak doprowadził brata do załamania nerwowego, kiedy to BB musiał wyjść z pizzerii, w której zajął dla nas stolik, a następnie dołączył do niego pod Burger Kingiem. Znaczy Jakub dołączył do BB, który po rezygnacji z PizzaHut poszedł zjeść burgera w Burger Kingu, bo nigdy w nim w Polsce nie był i zapragnął jakiejś rekompensaty za straty emocjonalne. Nadążacie?

Żeby było sprawiedliwie, to wrzucę również zdjęcie brata, który naprawdę serdecznie ma dość. Zdjęcia Pitera i moi z tego rodzinnego wyjścia nie nadają się do publikacji.

© 2024, Jo. All rights reserved.

Leave a Reply