Muzeum Harcerstwa, czyli powrót do przeszłości.

Na tę wycieczkę mogliśmy pójść wyłącznie z towarzystwie Tatui. Dawny budynek YMCA Polska (poprawcie mnie, jeśli nadal do niej należy) był miejscem pracy Dziadka Paniczów przez ładnych parę lat i kiedy Tatui siedział w swoim gabinecie (lub na spotkaniach) – Key i ja organizowałyśmy sobie czas w okolicy. Najczęściej w bibliotece, przeglądając roczniki Świata Młodych lub czytając komiksy Papcia Chmiela, ale bywało, że na spacerach, lub w stołówce, gdzie sprzedawali coca-colę (my w Łodzi mieliśmy tylko Pepsi).

Muzeum zajmuje jedną, niezbyt dużą salę – zdecydowanie przydałaby się większa ekspozycja zachowanych pamiątek po harcerzach, którzy trwale zapisali się na kartach polskiej historii. Za to spotkaliśmy się z niezwykłą życzliwością Druhen opiekujących się wystawą i księgozbiorem.

Wszystko się zmieniło. I nawet nie mam tu na myśli bramek bezpieczeństwa na wejściu, ani kamiennych płyt, które zastąpiły peerelowskie boazerie. I choć wiem, że to jest już zupełnie inne miejsce, to mimo wszystko konfrontacja przeszłości z teraźniejszością jest dość trudna. Nie ma hotelu, ani Rozgłośni Harcerskiej, a wraz z nimi odeszły wspomnienia z niemal dekady młodości. A to nigdy nie jest łatwe.

© 2023, Jo. All rights reserved.

1 Comment

Add Yours

Leave a Reply