Duolingo

Jeśli stanęlibyście pod naszymi oknami, możliwe, że usłyszelibyście straszne bluzgi. Tak, mamy nowe hobby. Duolingo. Pakiet rodzinny. Doprowadzający nas do szału.

Generalnie to jest bardzo uzależniająca zabawa, która podstępnie, z premedytacją i grając na najniższych instynktach zmusza człowieka do codziennej nauki języka. I to jest jej ogromny PLUS. Nikomu i niczemu nie udało nas się do tej pory zmusić do codziennego robienia lekcji, a tu proszę! Masz wolną chwilę, przychodzi wiadomość od Fioletowej lub Mięśniaka i zamiast klikać w spadające kostki, dopasowujesz odpowiednie zwroty albo formy gramatyczne. BINGO!

Wiadomości od Fioletowej Entuzjastki (obrazek tytułowy) albo któregoś ze współgraczy brzmią niezwykle zachęcająco. Na przykład: „Jasne, olej naszą wspólną serię. Co mi tam…”. Więc nie ma innej opcji, tylko ta, że kierowany wyrzutami sumienia rzucasz się do aplikacji i robisz chociaż jeden blok ćwiczeń. I to działa, chociaż zauważyłam u siebie początki pewnej obsesji, a u Jaśka wzrastający poziom agresji, kiedy Duolingo nie chce przyjąć jego odpowiedzi.

No i tu właśnie dochodzimy do głównego problemu, który nas doprowadza do furii. Poza Piterem, ale o tym za chwilę.

Problem polega na tym, że ta durna aplikacja nie przyjmuje innych, prawidłowych odpowiedzi, niż ta, którą ma zaprogramowaną. Możesz zgłaszać, że „moja odpowiedź powinna zostać zaakceptowana” do usra w nieskończoność, a on, ten Duolingo, nadal wyświetla komunikat o błędzie i nie.przejdziesz.dalej.dopóki.nie.podasz.wersji, którą na tobie wymusza.

Drugi problem, bo jest i drugi, jest taki, że nie zawsze zdanie po polsku jest jednoznaczne rodzajnikowo. I tu Piter zachowuje stoicki spokój, bo… skubaniec ustawił sobie opcję włosko-angielską i dostaje określone/nieokreślone w angielskim poleceniu, czego my w polskim nie mamy. Damn it!

A w ogóle te tłumaczenia chyba sprawiają im problem (czego zdaje się aplikacja służąca do nauki języków mieć nie powinna), bo często nie trzymają zgodności co do rodzaju, albo tłumaczone są w jakiś totalnie niegramatyczny sposób, co doprowadza mnie do szału. Bo ja może i używam mało wyrafinowanego języka, jako zapyziała kura domowa, ale jednak jakieś podstawy poprawnej polszczyzny zaliczyłam i tłumaczenia w rodzaju „to jest na promocji” działają mi na nerwy.

Aplikacja jest prosta, łatwo załapuje się, jak działa. Podobno dostosowuje poziom do uczącego się. Trudno mi to ocenić, bo nie startowałam od zera, jakoś mi ustawiła te lekcje na podstawie moich odpowiedzi, ale potem dość niekonsekwentnie nie uznawała za poprawne używanie skrótów. Poprawnych i używanych w podręcznikach do nauki języka, nie że moich wymyślonych.

Co tam jeszcze…

No irytuje mnie tłuczenie przez trzy pierwsze sesje płaszcza przeciwdeszczowego (WŁOSKI!!! nie dajmy na to ANGIELSKI, w którym znajomość tego określenia byłaby uzasadniona). Wciskania non stop słowa meczet (nie sądzę, aby we Włoszech na każdym rogu stała moschea, co usiłuje mi wmówić aplikacja. I naprawdę męczy mnie cholernie ta polityczna poprawność serwowana w zdaniach: „Moja ciotka i jej dziewczyna mają syna.” czy „Anna bardzo kocha Giulię i dzisiaj jest ich ślub.”. Nie, dziękuję. Mnie nie przeszkadza to, jak żyją inni ludzie, ale naprawdę nie mam potrzeby towarzyszenia im w ich drodze za każdym razem, kiedy próbuję się nauczyć zamawiania pizzy czy wybierania prezentu dla mojego męża. Metaforycznie.

Czy poleciłabym Duolingo?

Tak. Mimo tych wszystkich irytujących mankamentów. Głównie z jednego powodu: pozwala wykorzystywać sensownie czas, który dotychczas marnowałam na pierdoły. Jasne, że po tylu latach obcowania z językiem, nie jestem zielona i mnóstwo rzeczy wiem tak po prostu, ale Duolingo mobilizuje mnie do używania tego wszystkiego na co dzień. Może kiedyś nawet zacznę mówić po włosku, kto wie? Cuda się zdarzają.

Tylko nie popełniajcie moich błędów… Tam są opisy lekcji i zasady gramatyki, które ja osobiście notorycznie ignoruję (bo już to znam). Nie trzeba się domyślać, jak to działa.
Poza tym jak się nie pamięta tego cholernego płaszcza przeciwdeszczowego, to po najechaniu kursorem na polski wyraz, można zobaczyć tłumaczenie… Janek mi powiedział…

© 2025, Jo. All rights reserved.