Wieczór w teatrze

Wczorajszego dnia długo nie zapomnę a mało brakowało żeby przeszedł koło nosa. Ale zacznę od początku.

Od wielu lat jestem wielkim fanem Ewy Prus. To moja ulubiona aktorka dubbingowa. 2 lata temu postanowiłem zdobyć jej autograf. Zrobiłem kolaż z postaciami pod które podkłada głos, wydrukowałem plakat i zaniosłem jej do agencji z prośbą o podpisanie. Tak się ucieszyłem z autografu że omal nie przegapiłem że w kopercie była karta z podziękowaniem!

We wrześniu przeczytałem że Ewa Prus wystąpi przedstawieniu w teatrze Roma. I pomyślałem że fajnie byłoby pójść, ale ponieważ nadal nie mamy pieniędzy, to nie dalibyśmy rady. To znaczy bilet dla jednej osoby pieniądze jeszcze by się znalazły, ale nie byłem przekonany do tego żeby iść sam i wtedy moja mama powiedziała:

Janek! Nigdy, przenigdy w życiu nie rezygnuj z czegoś, na czym ci zależy, tylko dlatego, że nie masz z kim iść. Idź sam i baw się dobrze.

No to poszedłem.

Byłem trochę zdziwiony jak mama mnie zapytała czy mam pieniądze żeby kupić program. Jaki program? Po co? Babcia i mama były zdruzgotane… ale pomysł żeby postarać się zdobyć autograf na programie wydał mi się całkiem dobry.

Jak otworzyłem program to normalnie mnie zamurowało. Wiecie gdzie robili zdjęcia? W naszym Pałacowym ogrodzie koło oranżerii! Tam gdzie najczęściej pracuje. Szkoda że nie trafiłem na nich kiedy mieli sesje zdjęciową!

Podobało mi się przedstawienie, muzyka super z lat 30, aktorzy świetnie dobrani, kostiumy bardzo fajne – przypominały z opowieści Herkulesa Poirota. Temat może nie był lekki bo „Aniołki Mussoliniego” to opowiadają o trzech siostrach żydowskiego pochodzenia robiące karierę w czasach Mussoliniego, ale naprawdę dobrze się to oglądało.

Ciekawi jesteście czy udało mi się zdobyć autograf? Nawet lepiej! Sami popatrzcie:

Oczywiście że po spektaklu poszedłem do wyjścia dla aktorów. Skąd wiedziałem gdzie jest wyjście dla aktorów? Zapytałem biletera. I teraz słuchajcie! Pani Ewa nie tylko mnie rozpoznała z Instagrama, ale powiedziała że widziała mnie na widowni! Potem chwilę porozmawialiśmy i robiliśmy zdjęcia, a to jest o WIELE lepsze niż autograf!

© 2025, Jan Piotrowicz. All rights reserved.