ZUS. Zmora i przekleństwo. Wszyscy patrzą na mnie, jak na wariatkę, kiedy mówię, że my nigdy nie mieliśmy z nim problemu.
Jakub ma rentę przyznaną bezterminowo, ale Janek co trzy lata musi składać wniosek o jej kontynuację. Samo składanie nie jest problemem, choć bezsensem owszem, bo Jaśka sprawność nie zmieni się aż tak, żeby miało to znaczenie, ale zawsze pozostaje pewna niepewność, czy nie trzeba będzie odwoływać się od decyzji, bo wiadomo: różnie bywa. A że bez Jaśka renty nie zepniemy budżetu, to mamy trochę nerwów.
W sierpniu Janek wspierany przez Pitera (bo chcemy, żeby się uczył załatwiać swoje sprawy, ale niestety poziom jego samodzielności w tym obszarze jest niski, więc potrzebny jest asystent) złożył odpowiednie zaświadczenia i wnioski w oddziale ZUS. Miła pani poradziła, żeby dowiedzieć się za miesiąc jak wygląda sytuacja: czy jest już może wyznaczony termin komisji, albo czy trzeba uzupełnić dokumentację. No i ten miesiąc za moment minie, a tu popołudniową pocztą otrzymaliśmy pismo, że zusowski orzecznik zaocznie przyznał Jankowi rentę z tytułu całkowitej i stałej niezdolności do pracy, na okres trzech lat oczywiście, ale wyjątkowo chrzanić to. A chwilę później odkryłam, że rano przyszedł przelew i wprawdzie czternastka przepadła, ale regularna renta została normalnie wypłacona, dzięki czemu nie grozi nam zapaść finansowa.
Miłe, prawda?
I chociaż zdrowia życzę temu, kto wymyślił, że osoba niepełnosprawna, trwale niezdolna do pracy, utrzyma się za tysiąc siedemset złotych, to na razie oddycham z ulgą. Teraz jeszcze przed nami przeprawa z orzecznikiem ds. niepełnosprawności. Tym, który zażądał uzupełnienia dokumentacji z Poradni Zdrowia Psychicznego za ostatnie dwa lata, pod rygorem odrzucenia wniosku o orzeczenie stopnia niepełnosprawności. Teoretycznie decyzja z ZUS oznacza automatyczne ustalenie niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym. Ale teoria teorią, a jak będzie w praktyce, to się okaże. Bo w Polsce nadal każda instytucja orzeka po swojemu, a z panem orzecznikiem (nieustająco tym samym od lat) mamy wyjątkowo niekorzystne doświadczenia. Mogłabym rozwinąć, ale mam zbyt dobry humor po tym niespodziewanie bezbolesnym finale z rentą i nie chcę go sobie psuć.
© 2025, Jo. All rights reserved.