Post dodatkowy, bo inaczej nam się posypie chronologia.
Tak się jakoś złożyło, że mamy dziś Dzień Ojca. I o ile ja mogę sobie ignorować Dzień Matki, to nie oczekuję tego samego po moim mężu. W związku z tym chłopaki zaproponowali dzisiaj śniadanie z baru, po które zresztą poszli. Żeby było odświętnie.
Zanim panowie wybrali się na plażę, zatrzymaliśmy się na chwilę na placu zabaw, na którym wiele lat temu siedziałam z chłopakami czekając, aż ich ojciec zrobi zakupy. I tak sobie pomyślałam, że my właściwie całe życie się uzupełniamy… Każde z nas robi to, co może (albo musi). Ale dzięki temu jakoś udaje nam się nie utknąć w czarnej dziurze. I chociaż żadne z nas nie jest rodzicem idealnym, to nasi synowie chyba jednak mają z nami trochę farta.
Mogli trafić gorzej…
© 2025, Jo. All rights reserved.