Zastanawialiśmy się wczoraj, z czym nam się kojarzy polskie lato. Wiadomo było, że wspomnienia BlueBoya będą się różnić od naszych, ale ciekawa byłam, jak bardzo.
Teoretycznie mamy połowę wakacji, bez względu na to, jak je liczymy: lipiec-sierpień czy czerwiec-wrzesień, co jest nieco… no właśnie nie wiem, jakie. Bo jak się nie ma dzieci w szkole, to cały rok jakoś tak dziwnie się rozjeżdża i nie trzyma w żadnych ramach. Poza Bożym Narodzeniem, rzecz jasna.
Kiedy tak siedziałam na balkonie w Aviglianie, załamana wynajętym mieszkaniem i wyczerpana po pięciu godzinach podróży z awanturującym […]
Te wakacje chyba były specjalnie dla mnie. Po willi Mathisa (do której ostatecznie nie dotarliśmy) czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka: Sokovia! Czyli Fort Bard w Dolinie Aosty.
Piekło było dosłowne: trzydzieści osiem stopni w cieniu i pomarańczowe alerty w trzynastu miastach Włoch. Piasek na plaży po prostu palił stopy. Ratowała nas klimatyzacja. Chyba, że jej nie było. Musieliśmy zmienić wszystkie wakacyjne plany. I to niezwłocznie.
Jeśli zastanawiacie się, dlaczego urwały się relacje z wakacji i czy przypadkiem jakoś niezapowiedzianie nie musieliśmy ich przerwać, to zbyt daleko nie odbiegacie od rzeczywistości. Drugi tydzień wakacji był tak wyczerpujący, że potrzebowałam paru dni, aby ochłonąć, zanim cokolwiek o nim napiszę. Inaczej wpis zawierałby wyłącznie wulgaryzmy i groźby karalne, a ja musiałabym zmienić kategorię tego bloga na tylko dla dorosłych. Ale po kolei.
Dziennik podróży. Dzień szósty. Znacie kogoś, kto potrafi strzaskać sobie twarz w kwadrans, mając na niej cztery warstwy […]
Dziennik podróży. Dzień piąty. Ciao a tutti! Tak naprawdę smażymy się przeze mnie, ponieważ chciałem raz w życiu […]
Post dodatkowy, bo inaczej nam się posypie chronologia. Tak się jakoś złożyło, że mamy dziś Dzień Ojca. I […]
Dziennik podróży. Dzień trzeci.
Być może stwierdzenie, że jeżdżę do Włoch, żeby tam sobie pogotować, byłoby pewnym nadużyciem, ale…
Prawda jest taka, że każde wakacje zaczynamy od wizyty w supermarkecie, a potem z rzadka bywamy w restauracjach (głównie dlatego, że nas na nie nie stać) i gotujemy w domu. I ja to gotowanie po prostu uwielbiam!
Dziennik podróży. Dzień drugi. Co można napisać o dniu, w którym niemal nie wysiada się z samochodu? Że […]
Dziennik podróży. Dzień pierwszy. Wszyscy pukają się w czoło, kiedy z dużym wyprzedzeniem zaczynam pakowanie bagaży. Robię swoje, […]
Jakuba urodziny zawsze są wyzwaniem… W tym roku nam się poszczęściło, bo jakimś cudem trafiłam na maskotkę księżniczki (Joanna, skup się i nie pomyl!) Peach we właściwym rozmiarze i kolorach, a chwilę wcześniej wyszedł Sonic 3 na DVD. Do urodzinowego pakietu dołożyliśmy wycieczkę do Łodzi, z którą było tak:
Mieliśmy bardzo wyczerpujacy dzień. Więcej jutro. Dziś już tylko urodzinowe uściski dla Kuby.
Nienawidzę pakowania się na wakacje. Jakby ktoś może przegapił. No po prostu nie-na-wi-dzę. Przy czym spakowanie ubrań, to jest w ogóle śmiech na sali i pikuś. Cała zabawa zaczyna się przy tych wszystkich pierdółkach, o których się nie pamięta, a które w pewnym momencie stają się przysłowiowym gwoździem do urlopowej trumny.
Uwielbiam róże w niecodziennych kolorach, obowiązkowo pięknie pachnące. Ta właśnie taka jest! Climber o mocnych długich pędach rośnie […]
Zajrzałam do Internetu. Niestety. I teraz zastanawiam się, jak w ogóle żyją ludzie, którzy mają rozbieżne poglądy ze swoimi małżonkami. Serio. Bo z opisów to wygląda na jakieś krwawe wojny domowe.
Po tytule to już chyba wszystko wiecie? Jak się jest rodzicem do zadań specjalnych, to nawet nie można […]
Pojechałam rowerem do kardiologa.
Tak, wiem: większość z was ma na końcu języka pytanie, czy w pakiecie był psychiatra. Już wyjaśniam.
Wiem, wczoraj był. Nawet miałam przygotowane zgrabne Manifesto na tę okazję, że gardzę takimi Dniami, bo z moich […]