Rowery poszły w ruch!

Przychodzę dziś podzielić się wielką radością. Otóż poszli mi w cholerę z domu! Na całe pół godziny! Obaj!

Wprawdzie został Piter, ale szczęśliwie na hołmofisie, więc jakby go nie było.

A ponieważ przezornie w niedzielę zmusiłam męża do odkurzenia po zimie rowerów – moi synowie mogli dziś wyjechać nimi na pierwszą, wiosenną przejażdżkę.

Po kilku miesiącach siedzenia w domu to było jak… jak… no sama nie wiem… Wyrwanie się na wolność? Bo BB codziennie wychodził, głównie z psem, ale zdarzało mu się na samotny spacer, ale Kuba już nie. Jeśli jechał do szkoły – wracał dość zmęczony. Jeśli miał lekcje zdalne – siedział na nich do popołudnia. Ja mam za sobą naprawdę ciężkie miesiące i nie zawsze dawałam radę wyjść z domu. Piterowi nie chciało się wyciągać Jakuba na wieczorny spacer (czego mu nie zapomnę). A Kuba sam przecież nie wychodzi. Niezbyt ciekawa sytuacja.

Więc kiedy wreszcie rowery poszły w ruch, odetchnęłam nie tylko ja, ale i chłopaki. Bo teraz chociaż na chwilę obaj będą mogli wyjść z domu i przewietrzyć przyspawane do komputerów mózgi.

Idę pisać rozdział: ROWER.

© 2021, Jo.. All rights reserved.