Świt, czyli zmierzch

Wróciliśmy do punktu wyjścia: mamy zdalne nauczanie i wściekłego Jakuba z pretensjami.

Na dodatek Jakub wczoraj odkrył, że za niecałe półtora miesiąca kończy szkołę i domaga się deklaracji CO DALEJ.

DALEJ, to my mamy czarną dziurę aż po grób, więc dla Kuby jest to równoznaczne z tym, że może od maja są wakacje, ale we wrześniu, kiedy się skończą, to on po prostu umrze.

Jakby ktoś chciał się zapisać na listę terapeutów (że niby do nas, w roli terapeuty – nie, że sam potrzebuje wsparcia), to proszę bardzo, ale – jak mawiała prof. Majcher, moja matematyczka w liceum, nomen-omen) pytając, kto na ochotnika do tablicy: „las rąk widzę, las rąk…”.

Chyba więcej optymistycznych niusów na ten poniedziałek nie znajdę, więc nara!

© 2021, Jo.. All rights reserved.