Oferta.

Kupiłam sobie dżinsy.

I niby jak z tego zrobię wpis? No popatrzmy…

Zacznę od tego, że posiadane przeze mnie dżinsy noszą ślady mocnego zużycia. Tak, mam na myśli również wygryzione przez pewną sukę dziury, wydrapane ubytki i powyciągane nitki.

A ponieważ dżinsy stanowią 40% mojej garderoby (pozostałe 40% to T-shirty, a reszta rozkłada się na swetry, kurtki i bieliznę), to problem jest, że tak to ujmę, poważny.

Niby siedzę w domu, ale nie widzę żadnego powodu, żeby siedzenie w domu musiało odbywać się w zeszmaconych ciuchach. Mogę być minimalistką, ale mimo wszystko estetką.

Zatem spojrzałam ostatnio na wszystkie moje dżinsy i uznałam, że nadają się, owszem, ale do prac ogrodowych. I niemal w odpowiedzi na niewypowiedziane pragnienie, otrzymałam uprzejmego esemesa od Kappahla, że w weekend obowiązuje przecena dżinsów. Oraz męskich majtek: trzy sztuki w cenie dwóch.

Jako że stan bielizny BlueBoya odbiega od moich norm porządkowych, namówiłam Pitera na wycieczkę do sklepu, właśnie pod pretekstem zakupu męskich bokserek w weekendowej promocji. Granatowych, jakby kto jeszcze miał jakieś wątpliwości.

Powinnam nadmienić jeszcze, że posiadane przeze mnie dżinsy w rozmiarze 44 i 42 zjeżdżają mi od jakiegoś czasu z tyłka i przeszło mi przez myśl, że może powinnam przymierzyć 40…

A potem było jak to u nas w życiu.

„Jo, a może ty byś sobie jednak kupiła jakieś dżinsy, bo nie wiadomo kiedy znowu uda nam się bez chłopaków wyskoczyć na zakupy?”

Złoto, nie mąż.

PS.
Że z powodu tych dżinsów w promocji?

Ależ skąd!

Wreszcie zadzwonił do Boba Budowniczego.

JUŻ po trzech tygodniach udawania, że nie widzi żółtego post-ita z numerem telefonu.

Osiągnęliśmy SUKCES, przy którym moje codzienne PLUSy spadają na szary koniec rankingu. Zaraz po porannym espresso…

I kieliszku MP.

© 2021, Jo.. All rights reserved.