Rekordy

Podczas wczorajszego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie padł rekord. I ja się z tego bardzo cieszę. Bo może przypomnimy sobie, po co to robimy? Po co raz w roku, w mroźny styczniowy poranek, setki ochotników wychodzą na ulice, z oklejonymi czerwonymi serduszkami skarbonkami? Dlaczego tysiące ludzi wrzucają do tych skarbonek datki? W jakim celu organizowane są te wszystkie licytacje? Z jakiego powodu w środku zimy wybucha w Polsce gorący festiwal życzliwości?

Przecież nie po to, żeby pobić jakiś rekord!

Chcemy być częścią czegoś dobrego. Choćby przez ten jeden zimowy dzień. I czasami mam wrażenie, że dla wielu uczestników tradycji, jaką stała się WOŚP, to bycie wspólnotą jest najważniejsze. Ale głównym celem Finału jest przecież zbiórka pieniędzy na wsparcie polskich szpitali i przychodni! Na zapełnienie tej wielkiej dziury braku sprzętu do nowoczesnego diagnozowania i leczenia. Dlatego zawsze poprawiam mówiących o „dawaniu Owsiakowi”. Bo dajemy SOBIE. Bo to my korzystamy ze sprzętu zakupionego przez Orkiestrę. Bo to nasze dzieci uczą się w podstawówkach udzielania pierwszej pomocy. Bo to my widzimy w niemal każdym szpitalu efekty pracy Fundacji.

I może wczorajszy wynik zbiórki przerwie ten bezsensowny wyścig o rekord, a pozwoli nam wrócić do źródła:

Zbieramy pieniądze na wsparcie polskiej służby zdrowia.

W tym roku dla
laryngologii, otolaryngologii i diagnostyki głowy.

I znowu byliśmy najlepsi na świecie 😉

A skoro o rekordach tu mowa…

Dzisiejszy poranek powitał nas tak:

I to jest coś, co wzrusza mnie ogromnie.

Jesteście wspaniali. Po prostu.

© 2021, Jo.. All rights reserved.