Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie.

Mamy dziś rocznicę wyzwolenia Auschwitz. Obiecuję, że piszę o tym ostatni raz, ale muszę. Bo poruszałam ten temat na blogach, których już nie ma, a chciałabym, aby gdzieś pozostał ślad pamięci. Zatem wybaczcie. Możecie zmienić kanał, jeśli bardzo was to męczy. Nie obrażę się.

Mamy dziś rocznicę wyzwolenia Auschwitz.

Czy my, w XXI wieku, w ogóle jesteśmy w stanie sobie wyobrazić okrucieństwo wojny?

Czy potrafimy odczuć, kierując się wyłącznie empatią, nie własnym doświadczeniem, horror wyzwalanych obozów?

Auschwitz. Majdanek. Dwa miejsca dramatycznie zapisane w historii mojej rodziny.

Do pierwszego trafił mój Dziadek za AK. Donos konkurenta do względów narzeczonej.

Drugie stało się miejscem śmierci brata mojej Babci, którego zadenuncjował ktoś ze znajomych. Co robił ten chłopak, że przyszło mu stracić życie na Majdanku? Był instruktorem drużyn strzeleckich Związku Szlachty Zagrodowej.

Ale ja nie o tym chciałam.

Nieodmiennie zadziwia mnie to, że w kraju, w którym każda rodzina ucierpiała podczas ostatniej wojny, w którym niemal każdy stracił kogoś bliskiego, tak chętnie miesza się patriotyzm z nacjonalizmem.

Ja tego nie rozumiem. Podejrzewam, że moi dziadkowie też mieliby z tym zrozumieniem problem.

Nie rozumiem, jak można podnosić łapę w hitlerowskim pozdrowieniu. Jak można uważać kogoś, za gorszego, wyłącznie dlatego, że nie podziela naszego światopoglądu, a nasze wartości nie są jego wartościami. Nie rozumiem, jak państwo – będące instytucją stojącą na straży prawa i mające otaczać troską i opieką każdego obywatela, może propagować nienawiść i bagatelizować prześladowania.

Obiecuję, że ostatni raz wklejam to zdjęcie. Ale ma ono dla mnie siłę większą, niż dziesiątki słów.

Mój Dziadek. Ryszard Gosławski.

© 2021, Jo.. All rights reserved.