O odreagowywaniu

Ludzie są bardzo wrażliwi.

Na ogół nie na to, na co powinni i nie wtedy, gdy ich wrażliwość jest pożądana. Na dodatek przejawiają irytującą tendencję do źdźbła u bliźniego, a z własnych belek mogliby zbudować rusztowanie, po którym będzie się piąć ich ego, ale wrażliwości nie można im odmówić.

Na przykład odnośnie niestosowności moich rozważań na temat czarnych sandałków przy wielonastostopniowym mrozie.

Przepraszać nikogo za urazę uczuć nie zamierzam, ale skoro już tak sobie gawędzimy, to wspomnę, że ludzie mają różne sposoby na odreagowywanie stresu. Czasami idiotyczne. Na przykład nad grobem mojej Babci histerycznie się śmiałam z Madre. Znaczy z nią, nie z niej – żeby to było jasne. I po prostu nie mogłyśmy się opanować.

Z kolei na pogrzebie mojej Teściowej miałam taką migrenę, że ledwo dożyłam końca stypy.

No różnie bywa, zwłaszcza jak się ma przeżywające trudną sytuację autystyczne dzieci, które wymagają stałego wsparcia, bo same sobie średnio radzą.

No i NAPRAWDĘ nie miałam żadnych stosownych na okazję butów… Żeby nie było, że tak kompletnie sobie wymyśliłam problem.

Daliśmy radę. Natomiast od wczoraj jest dość trudno, bo w ramach odreagowywania Piter rzucił się do czterystu maili, które przyszły podczas jednodniowego urlopu, mnie wyłączyło na dwanaście godzin, BB zagłusza myśli gadaniem do samego siebie, a Jakub dostaje (delikatnie mówiąc) szału.

Ten szał od wczoraj przejawia się awanturami podczas zdalnych lekcji. Bo nie dość, że trudne przeżycia rodzinne, to na dodatek powrót do zdalnego nauczania. A mamy podejrzenie graniczące z pewnością, że Kuba nastawił się na powrót do szkoły po świętach i feriach. A tu bulba. Więc wczoraj były tylko krzyki i protesty, a dzisiaj doszło walenie głową w blat biurka. Przy czym było to działanie celowe, zorientowane na zwolnienie z lekcji. Bo po wbiegnięciu do pokoju ujrzałam Kubę z rozbitą głową, uśmiechniętego pod nosem, z wyrazem twarzy: „OK, czyli teraz mi wyłączą kompa i lekcje mam z głowy”.

Skąd wiem, że to działanie celowe? Bo po pierwsze – to, co powyżej. Po drugie: od razu poleciał do łóżka i położył się ze słabo ukrywaną satysfakcją. A po kwadransie wyrzucił lód z worka i udawał, że nadal schładza czoło.

Następnie ćwiczył teksty: „Szlaban na komputer… TO BYŁ WYPADEK na lekcji!!! To nie było celowo!” oraz: „Lekcje internetowe są bez sensu.” i „Chyba miałem dosyć.”.

Najbardziej mnie ubawiła próba przekonania nas, że rozwalił sobie głowę przez pomyłkę, chociaż trudno tu mówić o czymś do śmiechu.

Natomiast Kuba nas mocno zaskoczył, zarówno przemyślaną koncepcją, jak i późniejszymi próbami wybrnięcia z komputerowego szlabanu… Dużo bym dała, żeby zajrzeć do jego myśli…

Tymczasem sytuacja opanowana. Zobaczymy na jak długo. Idę spać.

(tak, też się uśmiałam)

© 2021, Jo.. All rights reserved.