NIE WSZYSTKO na sprzedaż

Nie jestem fanką biografii. Zwłaszcza tych pisanych poza zasięgiem bohatera, który w żaden sposób nie może zareagować na sensacje na swój temat. Bo na przykład nie żyje. Nie może zdecydować, o czym świat może się dowiedzieć, a co wolałby zachować dla siebie. Nie bez powodu życie prywatne nazywa się prywatnym, a nie każdy twórca jest żądnym ekshibicjonistycznej sławy celebrytą.

Chociaż prawdę mówiąc i autobiografie pozostawiają czasem wiele do życzenia: na przykład autobiografia mojego ojca wygrałaby każdy konkurs na powieść fantastyczną… I to w cuglach…

Z podobnych powodów budzi mój sprzeciw publikowanie prywatnych listów i niewykonanie ostatniej woli zniszczenia dzienników.

Rozumiem, że czasami do pełnego zrozumienia napisanych tekstów przydaje się znajomość okoliczności, w jakich powstały, ale generalnie jestem zdania, że tekst powinien mówić za siebie. Bo kiedy gotowy utwór trafia do odbiorcy, przestaje być własnością autora. Każdy może nadać mu własny sens. Każdy może zinterpretować w sposób, jaki najbardziej mu zagrał w duszy.

Osoby o mniejszej wrażliwości na słowo mogą to sobie porównać do różnych aranżacji tej samej piosenki… Niby tekst ten sam, linia melodyczna podobna, a wywołują zupełnie inne uczucia.

Do patrzenia na świat i ludzi przez rozpaczliwe, pełne tęsknoty lub rezygnacji, albo dla odmiany radosne i pełne optymizmu słowa poety, naprawdę nie muszę niczego wiedzieć o jego prywatnym życiu.

Dlatego nie rozumiem i nigdy nie rozumiałam fascynacji czyimś życiem i grzebania się w cudzych chorobach i tragediach.

Tak, zmierzam do Osieckiej, ale moja refleksja nie dotyczy jedynie jej – jest tak szeroka, jak to tylko możliwe.

Osiecka miała niezwykłą zdolność poetyckiego opisywania rzeczywistości. Pisała o życiu, ludziach, uczuciach. Każdy mógł się w nich przejrzeć. Każdy mógł znaleźć fragment do niego pasujący. Jakie znaczenie ma jej nałóg czy nieudane związki?

Ja już się boję zajrzeć do Internetu… Bo oczywiście leci wszystko: Wojtek, Bartek, Manson, Frytka, Polański…

Kurna, ludzie… A może by tak zająć się WŁASNYM życiem?

© 2021, Jo.. All rights reserved.