Czyje to Święta???

Ho Ho Ho, zaczęły się tradycyjne o tej porze roku występy fundamentalistów katolickich, pod tytułem: „Nie masz prawa nosić znaczka”, czyli „Jak jesteś niewierzący, to powinieneś w święta pracować, a nie ubierać choinkę i jeść karpia.”.

I naprawdę nie wiem skąd to głębokie przekonanie, że do pieczenia makowca i lukrowania pierniczków potrzebne jest zaświadczenie z parafii.

Ale skoro już wylała się ta fala nadąsanej wyższości, to mam jedno proste pytanie:

Ej, a właściwie
to kto komu
rąbnął to święto?

Bo nie trzeba Profesor Janion, wystarczy zwykła Szymanderska, żeby załapać minimum wiedzy na ten temat i przestać się kompromitować popisami ignorancji. Naprawdę nie wiem, gdzie i jak trzeba się wychowywać, żeby nie wiedzieć, że przed chrześcijaństwem były inne religie. I że chrześcijaństwo – teoretycznie nazywające się religią miłości bliźniego (nie, nie będę rozwijać wątku, bo nie skończę do nowego roku… 2023…), nakłaniało tych niechrześcijan do zmiany wyznania bynajmniej nie własnym przykładem, a ogniem i mieczem. A w wersji bardziej lajtowej: zastępując dawnych bogów swoim i adaptując dawne zwyczaje, nazywane od tej pory „tradycją ludową”.

Nie ma żadnego święta chrześcijańskiego o innych, niż pogańskie, korzeniach. Podobnie jest z symboliką i obyczajami.

Więc jeśli już ktoś nie ma prawa świętować pod koniec grudnia, to nie duchowi spadkobiercy czcicieli przesilenia zimowego (żeby nie sięgać do rzymskich Saturnaliów), tylko chrześcijańscy uzurpatorzy! Bo przecież Jezus nie urodził się w grudniu!!!

A może by tak…

Może by tak chrześcijańskim, słowiańskim, celtyckim, nordyckim czy jakim tam chcecie zwyczajem, po prostu usiąść przy jednym stole, dziękując za mijający rok i czekając tego, co przyniesie kolejny? No wiecie, tak z Wiarą, Nadzieją i Miłością…

Przedświąteczne uściski.
Wasza Jo.

© 2020, Jo.. All rights reserved.