Myślę.

Na razie doszłam do tego, że idę niewłaściwą drogą. Znaczy nie moją. A że najlepiej mi się myśli przy desce do prasowania lub przy garach, to siedzę w kuchni. Przy czym nie bez powodu napisałam SIĘ, bo rzecz w tym, żeby przestać kombinować i pozwolić mózgowi na działanie. A jak trzeba odmierzać i pilnować stopni, to siłą rzeczy daje SIĘ mu spokojnie popracować.

Co ja tam robię? No gęś rozmrażam. Ciasta ogarniam. Siekam kapustę tak, żeby wyglądała jak posiekana kapusta, a nie mielone buraczki. Zastanawiam się, czy dać do paja żurawinę… Takie tak…

Oczywiście TRADYCYJNIE sama do siebie gadam na fanpageu

i wreszcie chyba do mnie trafi, że jedynym fanem tego pejdża to jestem ja sama…

Boh, mogło być gorzej. Mogłam nawet ja nie być swoją fanką. Zawsze to coś…

Nie, no jasne, że mnie to przygnębia. Ale bo to jedno?

To ja może lepiej wrócę do maku, bo chyba znowu myśleć zaczynam, a jakoś nie bardzo mi to ostatnio wychodzi…

© 2020, Jo.. All rights reserved.