Szkoła

Problem mamy.

Teoretycznie BB mógłby przejść na nauczanie zdalne. Pełnoletni uczeń (albo rodzice niepełnoletniego) może wystąpić o przejście na tryb zdalny. Wtedy robi lekcje na Moodle. Podejrzewam, że również jakoś on-line zalicza sprawdziany.

Żeby nie popłynąć emocjonalnie, skupmy się na faktach.

BB ma wpisane w wypis szpitalny (no wiem jak to brzmi, ale jestem zbyt przym zamglona umysłowo, żeby jakoś inaczej to napisać) zalecenie unikania skupisk ludzi w okresie zwiększonej zachorowalności na grypę. I dalej stoi: środki transportu publicznego, sklepy i galerie handlowe, szkoły, imprezy masowe. Powinien wtedy zostać w domu i uczyć się zdalnie.

Przypomnę jedynie, że to było pisane w epoce precovidowej, kiedy nikomu się nie śniła żadna pandemia.

Chciałabym również zauważyć, że COVID19 jest niebezpieczniejszy (chociaż niektórzy mówią, że minimalnie i o co ten szum) od grypy. A ostatnio nasileniem zachorowań znacznie grypę pobił.

To chyba mamy już dwa fakty, jeszcze taki trzeci mi się nasuwa: BB nie będzie podchodzić do matury. W związku z tym raczej nie zawali egzaminów na medycynę czy inżynierię molekularną. Czy coś tam. W związku z tym robiąc program szkolny w domu traci jedynie kontakty społeczne.

I tu właśnie przechodzimy do sedna.

Bo ja jestem pierdzielnięta Matka Histeryczka. I w obecnej sytuacji najchętniej zamknęłabym wszystkich w domu. Po prostu na hasło COVID i BB moja wyobraźnia szaleje, jakby jej ktoś petardę odpalił… no wiecie gdzie… Za przeproszeniem.

Za dużo z nim przeszłam. I tam, pod tym blokiem operacyjnym, i na kardiochirurgii potem, i przed akcją ze wszczepieniem rozrusznika. I naprawdę nie mam ani grama siły, żeby teraz umierać ze strachu, kiedy syn mi z domu wychodzi, żeby autobusem pojechać do szkoły. Do której chodzić NIE MUSI.

On z kolei chętnie by przystał na takie rozwiązanie, bo głupi nie jest i wie, jakie przed nim zagrożenie. Ale… koledzy… koleżanki… Zdalne nauczanie to zesłanie. Zero kontaktów społecznych.

No i ja teraz siedzę, obgryzam paznokcie, bo wiem, co POWINNAM zrobić. I oni wszyscy zrobią to, co im każę. Ale to strasznie ciężkie…

© 2020, Jo.. All rights reserved.