Nosił wilk razy kilka…

No może nie tak, ale… Zresztą sami oceńcie.

Spokój z transportem trwał niecały tydzień. Potem zaczęły się problemy. A to zmienili kierowcę, a to kierowca zapomniał odebrać Jakuba ze świetlicy, a to w korkach utknęli.

Piter dzwonił wielokrotnie (codziennie i to po kilka razy) do właściciela firmy. Wyjaśniał, że tu nie chodzi jedynie o nasze preferencje, ani nawet o Kuby długi dzień poza domem. Ale sytuacja jest coraz bardziej napięta i nie wiadomo, czym się skończy. Bo jeśli on codziennie ma szopkę z odbiorem ze szkoły, a potem siedzi w tym busie dwie godziny, to w końcu wybuchnie. A im dłużej emocje się kumulują, tym wybuch będzie mocniejszy.

Oczywiście nikt się tymi uwagami nie przejął, bo przecież Kuba taki spokojny i zadowolony, a rodzice mają tendencję przesadzać, wiadomo. No i dzisiaj z rana afera, bo Kuba zaatakował innego ucznia w busie.

Szok, przerażenie, tamten uczeń poszkodowany, pani z transportu w panice.

No przecież uprzedzaliśmy!

W szkole (bo od razu zadzwoniliśmy i do szkoły) Kuba wyglądał… dziwnie. Bo on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że zrobił coś, czego robić nie wolno. Tylko podczas całej akcji nie jest w stanie zapanować nad swoim zachowaniem. I taki przyczajony dziś był od rana… A mieli wychodzić do hipermarketu, żeby zbierać datki dla Caritasu – szkoła ma od lat umowę z Caritasem i kilka razy w roku uczniowie kwestują w pobliskim markecie. No i co w tej sytuacji?

Wychowawczyni Kuby uznała, że dadzą sobie radę. A po godzinie przysłała zdjęcie z informacją, że wszystko jest OK, a nastroje doskonałe.

Odreagował. Teraz może spokojnie zająć się czymś innym.

[EDIT]

PS.
Kilka godzin po całej sytuacji otrzymaliśmy wiadomość, że Kuba będzie codziennie odbierany ze szkoły tuż po szesnastej, czyli zaraz po lekcjach. Busem, który jeździ przez Mokotów. Do domu powinien dojeżdżać w ciągu godziny.

I takie pytanie ciśnie się nieubłaganie na usta: Naprawdę nie można było tego zrobić przed dzisiejszą awanturą? Kuba musiał dojść do granic wytrzymałości? Ktoś musiał ucierpieć? Nie można było od początku tak ustawić grafiku, żeby wszystko było OK? Bo przecież – jak widać – teraz się dało…

© 2020, Jo.. All rights reserved.