Wszyscy żyją, czyli nie ma to jak genialny plan!

Nie mogłam zasnąć. Prawdę mówiąc: nic nie mogłam. Nawet z oddychaniem miałam problemy. Nie twierdzę, że taki stan jest szczególnie inspirujący, ale… Podobno potrzeba matką wynalazków

COŚ trzeba było wymyślić. No to wymyśliłam: Piter pojedzie z chłopakami do tego parku, rowerem, a potem zostawi ich Pani Małgosi i wróci do domu.

Nie powiem, żeby mój mąż był zachwycony. W przeciwieństwie do mnie. Bo ja byłam. I nawet poszłam spać. Wprawdzie całą noc śniły mi się koszmary, ale to już inna historia. Panowie bezpiecznie dotarli na miejsce, zaliczyli przejażdżkę po Lesie Kabackim, pizzę i lody, a potem bez problemów sami wrócili rowerami do domu.

Natomiast mój mąż zaczął się zastanawiać, jak by tu ułożyć grafik, żeby jednak znaleźć czas na rower…

Nie pytajcie…

© 2020, Jo.. All rights reserved.