Atrakcje uboczne

Menopauzalne uderzenia gorąca generalnie nie należą do pożądanych przyjemności, ale połączone z COVIDową histerią dopiero stanowią wydarzenie!

Otóż wyobraźcie sobie: środek nocy, cisza, wszyscy śpią, a tu spada na was – bez żadnego ostrzeżenia – wulkaniczna lawa…

Pierwsza myśl: „Cholera, gdzie ja to złapałam?!?! Przecież prawie z domu nie wychodzę!!!”.

Druga myśl: „Żeby tylko chłopaków nie zarazić!!!”.

Dobra, trzeba się odizolować. Zamknąć drzwi na klucz, a klucz utopić w toalecie. Całe szczęście, że mam w watykanie łazienkę…

Nie, to zły pomysł. Bo niby jak mi jedzenie podadzą, co??? I wodę??? Bo ja pijam tylko gazowaną Nałęczowiankę

nie, to nie jest lokowanie produktu

tak, wiem, że gazowana jest niezdrowa – ale chyba mniej niż cola, więc w jakimś sensie jestem do przodu

więc kranówa odpada.

I wtedy odzywa się ten cichy głosik, którego nikt nie lubi: „A może byś najpierw zmierzyła temperaturę?”.

No dobra. Akurat tak się szczęśliwie składa, że mam w łazience termometr.

35.8

To może ja powtórzę: TRZYDZIEŚCI PIĘĆ I OSIEM.

Nie wiem jak dotrwałam do rana, kiedy wszyscy już wstali i mogłam spokojnie pójść na dół, gdzie trzymamy drugi termometr. Bo to wiadomo? Może w tym moim bateria słaba, albo co?

36.2

No coś mi tu nie pasuje…

Opowiadam Piterowi przy śniadaniu. A on mi wyjeżdża z takim pocieszeniem:

Wiesz… u ciebie to wszystko jest… nietypowo… Więc może masz NA ODWRÓT?”

Znaczy, że jak? Wszyscy mają wysoką gorączkę, a ja poniżej normy? Ludzie tracą smak i powonienie, a ja mogłabym robić za detektor czadu?

OK, z tym czadem to może minimalnie przesadziłam, ale chodziło mi o oddanie atmosfery.

Przyznam, że z tą mgłą mózgową (rozdział: tarczyca, podrozdział: Hashimoto ewentualnie patrz: toczeń), to nic nie przesadzili. Bo dopiero za czwartym czy piątym razem załapałam, że to być może nie jest żaden koronawirus, tylko zwykła menopauza… Co absolutnie nie znaczy, że przestałam biegać po termometr. No OK, przestałam. Bo przyniosłam go sobie do szafki przy łóżku.

Sami widzicie.

Ale żeby mi tu nie było, że sieję defetyzm i inne takie. Będzie Plus.

Podobno nasza weterynarz ma jakiś bardzo skuteczny środek na te atrakcje.

Nadzieja umiera ostatnia…

© 2020, Jo.. All rights reserved.