Decyzja

Kiedy pod koniec maja dotarliśmy wreszcie na Ziemię Przodków i utknęliśmy w buszu chwastów (o czym można sobie poczytać tu oraz tu – jeśli ktoś bardzo by chciał), ogarnęło mnie przygnębienie. Co z tego, że wreszcie, po tylu latach, zdecydowaliśmy się zagospodarować kawałek ziemi, szczodrze podarowanej przez Pitera Ojca, skoro w życiu niczego tam nie zrobimy? Poza bezsensownym wyrywaniem kolejno wyrosłej dżungli…

Choćby najmniejszy domek, w którym da się przenocować. I najmniejsza nawet łazienka. Resztę się załatwi. Poza tym na początek wystarczy nam wszystkim ogrodzony teren i kawałek własnego nieba nad głową. Ale musimy mieć wodę i toaletę. Bez tego się nie da.

Wyrywałam te chwasty, dusząc w sobie chęć zamordowania męża

obawiam się, że bez powrotu do linkowanych powyżej tekstów jednak nie pójdziemy dalej…

i myślałam. A wiadomo: jak kobieta zaczyna MYŚLEĆ, należy się spodziewać kłopotów…

Jesteśmy zarżnięci kredytem na dom. Nie udaje nam się przekuć w sukces żadnego z finansowych pomysłów. Nie mamy niczego, co moglibyśmy sprzedać. Żadnych antyków, mieszkań po stryjecznej ciotce ani rękodzieła.

Czekaj…

A WYGNANÓW???

Wygnanów nie jest na sprzedaż.” – powiedział kilka lat temu Jakub, kiedy przygnębiona niemożnością zrobienia tam czegokolwiek i stale pogarszającymi się relacjami z rezydującą wakacyjnie w sąsiedztwie rodziną, zapowiedziałam pozbycie się Pola Chwastów. Porzuciliśmy zatem temat i więcej do niego nie wracaliśmy. Ale realnie patrząc: skoro zdecydowaliśmy się zagospodarować Ziemię Przodków, nie ma najmniejszych szans, że kiedykolwiek zrobimy cokolwiek w Wygnanowie! Zatem jaki sens jest go trzymać?

Gdyby Kubie urządzić tu jakieś atrakcje… No nie wiem: postawić basen ogrodowy i hamak… Już teraz lubi tu przyjeżdżać i w przeciwieństwie do wiecznie kontestującego BlueBoya chętnie pomaga w „pracach polowych”. Może by się przestawił?

Pod koniec dnia powiedziałam Piterowi, że zdecydowałam się sprzedać Wygnanów. Kupił mi go w prezencie, więc decyzja należała do mnie.
Postawiłam tylko jeden warunek: wszystkie pieniądze ze sprzedaży muszą iść na zagospodarowanie Ziemi Przodków. Będziemy robić step by step. Kupi się projekt. Zrobi fundamenty. Za rok, jeśli będzie premia, postawimy ściany. Łatwiej będzie się zmobilizować do odłożenia jakieś kwoty, jak już coś się będzie działo…

Decyzja nie była łatwa, ale jedyna rozsądna. Czuliśmy się trochę tak, jakbyśmy realizowali testament mojej Teściowej, od której dostaliśmy kilka lat temu parę groszy na ogrodzenie. I rok temu wreszcie to ogrodzenie postawiliśmy Teraz czas na ciąg dalszy.

O ile ktoś od nas w ogóle to wygnanowskie pole zechce kupić…

ciąg dalszy nastąpi

© 2020, Jo.. All rights reserved.