Czy wy jeszcze macie psa?

Psa, to nie. Ale suka by się znalazła…

My to mamy wyjątkowe szczęście do wyjątkowych sytuacji. Nie wyłączając wyjątkowych psów. Najpierw trafił nam się jedyny w tej galaktyce Golden, który nie cierpiał dzieci, a teraz psychopatyczna Dżekówa na wiecznym dopingu.

Powiem tyle: pokazanie jej piętra, na którym znikaliśmy na kilka godzin, nie było dobrym pomysłem. A rzucanie jej na schody karmy, żeby nauczyła się po nich chodzić, nazwałabym skrajnym idiotyzmem.

Dziękujemy ci Piter.

Bo ona inteligentna jest, a nawet cwana. I nauczyła się wchodzić po schodach, czego efektem jest notorycznie zasikane moje łóżko oraz zeżarte słuchawki od nowego telefonu. BARDZO nowego, bo posiadanego od kilku godzin.

Na dodatek wielkie jej zainteresowanie budzą wszystkie pluszaki BlueBoya (i moje… niech będzie, powiem prawdę…) i chce je natychmiast pogryźć. A gryzie wszystko, co się da. Przerobiła już trzy posłania oraz dwa komplety niezniszczalnych psich zabawek.

Jest wiecznie na głodzie. Może jeść całą dobę i jeszcze jej mało. ONA CIĄGLE JEST GŁODNA!!! I to drep-drep-drep… Chodzisz po kuchni, a ona drepcze za tobą. Ty dwa kroki w lewo – ona dwa kroki w lewo, skręcasz w prawo – ona w prawo, otwierasz zmywarkę, ona już jest w środku. DOSŁOWNIE. Nasz wet twierdzi, że zdrowotnie jest OK. Karmy dostaje tyle, ile powinna. A Piter szczodrze kupuje jej jakąś taką naturalnie naturalną za mnóstwo dukatów. A ona głodna.

Ponieważ zeżarła swoje posłania – przeniosła się na fotele. Tak, FOTELE w liczbie mnogiej. Początkowo zajęła jeden, a my jak te głupki ucieszyliśmy się, że sunia taka pojętna i wie, że ten z narzutą jest jej.

Był.

RÓWNIEŻ.

Wprawdzie odkąd śpi poza kojcem, już nie robi pobudek o świcie, ale rano mamy wszystkie fotele do posprzątania.

No proste: Nie chcesz mieć białych kłaków na ubraniu – nie siadaj na meblach.

To gdzie mam siadać? Zwłaszcza, że podłoga wygląda podobnie.

Zła jestem jak cholera. Ona zresztą chyba załapała, że nieco przegięła, bo bez protestu siedzi na dole i nawet nie spogląda w stronę schodów.

Pewnie kalkuluje, za ile nam przejdzie. To znaczy: wycenia wartość tych słuchawek w czasie. Cwana jest. Wie, że mamy miękkie serca…

PS.
Jestem absolutnie pewna, że dżeka nie wolno mieć solo.

Teraz tylko muszę jakoś przekonać resztę rodziny, żeby zgodziła się na drugiego…

© 2020, Jo.. All rights reserved.