Wrzesień

Najważniejsze, aby wyczaić drania, zanim będzie za późno. Kiedy jeszcze można coś zrobić bez szukania pomocy u specjalisty. Przerabiałam to tyle razy, że kiedy do ciągłego zmęczenia i problemów ze spaniem dołączył poranny brak sensu życia, od razu wiedziałam:

Przy czym przypomnę, że w przypadku chorej tarczycy i tocznia depresja jest niejako stale w tle i trzeba mieć się na baczności, bo nigdy nie wiadomo, kiedy znienacka rzuci się pod nogi. Czy tam do gardła.

Mnie się akurat rzuciła do gardła. I to dosłownie, bo oprócz ogarniającej mnie niemocy, po prostu się dusiłam. I wpadałam w panikę. Znam to nazbyt dobrze, bo kilka takich okresów w życiu zaliczyłam. Dlatego teraz, gdy zauważyłam nasilające się symptomy nadchodzącego kataklizmu, postanowiłam się wziąć od razu do roboty. Póki jeszcze jest to możliwe.

Żeby mi tu nie było: nie zamierzam robić z siebie ekspertki od depresji. Ja tylko opowiadam o sobie i o tym, jak to wygląda w moim przypadku. Każdy człowiek jest inny. U każdego depresja wygląda inaczej. I każdy musi wiedzieć, co w jego sytuacji przynosi najlepsze rezultaty. Jasne?

Pierwszy ruch było oczywisty: odciąć się od źródła problemów. Zatem powyłączałam znowu komunikatory i programowo założyłam ignorowanie wszystkiego, czego celem było szeroko rozumiane krzywdzenie mnie.

I to był ten łatwiejszy krok.

Bo naprawdę odcięcie się od osób, które odreagowują na tobie własne frustracje, wymaga jedynie podjęcia takiej decyzji. To wszystko.

Nieco gorzej wygląda sprawa spokoju w domu. W obliczu pandemii i powrotów do szkoły. Po koszmarnych wakacjach.

Tu niewiele można zrobić, więc trzeba po prostu wziąć głęboki oddech i zadbać o regenerację. No wiecie: spacery, szukanie PLUSów, zajęcie czymś mózgu.

Jest jeszcze trzeci poziom, znaczy: przyszłość. Ta przyszłość generuje mi stres, nad którym nie mam władzy. Coś z tym muszę zrobić, ale jeszcze nie wiem co. Dlatego na razie koncentruję się nad poziomem drugim.

Rusza szkoła, ruszają zajęcia oraz odrabianie zadań domowych. To będzie wyczerpujące, a ja nie miałam od roku chwili wytchnienia, więc słabo to widzę. Na dodatek od września sama mam trzy kursy i zastanawiam się, czy aby na pewno można to nazwać ucieczką do przodu 😀

Ale może w tym szaleństwie jest metoda? To trochę jak z sałatką z ogórków: jeśli nie spróbuję, to się nie dowiem. Więc stawiam się i zobaczymy, co z tego wyniknie.

Ach, jeszcze jedno. Na przekór tym wszystkim miłym inaczej osobom, które ostatnio urządziły sobie zawody „Komu bardziej uda się skopać Jo.?”, postanowiłam ogłosić wrzesień Miesiącem Dobrych Wiadomości.

Pierwszy wrześniowy PLUS jest taki:

Zaczęła się szkoła.

© 2020, Jo.. All rights reserved.