Heteronormatywność

Jaki to człowiek niedouczony… A zarzucają mi kokieterię i zakłamanie, kiedy nazywam siebie prostą gospodynią domową…

Dotychczas dzieliłam ludzi na miłych i niemiłych, mądrych i głupich

[wiem, zgodnie z zasadami logiki powinno być: niemądrych, ale tak właśnie przyporządkowywałam, niepoprawnie politycznie czy coś tam i trudno]

dobrych i wrednych, życzliwych i złośliwych, eleganckich i skończone fleje

[błagam, niech nikt mi nie każe tu podawać przykładu…]

pomocnych i totalnych egotyków.

A tu okazuje się, że najważniejszym kryterium jest łóżko…

Nawet nie tożsamość płciowa. Tylko to, kto z kim chciałby się przespać.

No to ja wymiękam, proszę państwa. Całkowicie. I chyba jednak nie dam rady nadążać za trendami i aktualnie obowiązującą modą zaglądania ludziom w gacie i do sypialni. I wcale nie jestem pewna, czy nazwanie mnie heteronormatywną nie jest jakimś rodzajem obelgi… Bo normalny, to był niegdyś wyłącznie program w pralce. Ale i to zmienili na jakieś family mix czy inne bio-eco-dry.

Idę poszukać flagi. Tej, co to ją wieki temu przywiozłam z Włoch. Powinna być gdzieś na poddaszu…

© 2020, Jo.. All rights reserved.