Matka znalazła – to niech matka robi.

Mój młodszy syn przysypiał, kiedy słuchaliśmy o nowym, ekologicznym pomyśle na sprzątanie domu. Nieco drgnęła mu powieka na hasło „pieniądze”, ale już „plan biznesowy” uśpił go ponownie. Jak matka wymyśliła mu robotę, to niech sama się nią zajmie…

W sumie drobiazg, ale przez dwa miesiące nie mogłam doprosić się sprawdzenia kilku informacji, bo to zawracanie głowy. Jednak w pewnym momencie pytanie: „Dlaczego to, do ciężkiej cholery, zupełnie nie idzie?!?!” stało się kluczowym. Zwłaszcza, że starzy odmówili finansowania kolejnych zamówień…

Chcecie wiedzieć, co było dalej?

Dalej było skandalicznie niewychowawczo.

Matka sama znalazła. Poświęciła kilkanaście godzin na zapoznanie się z materiałem. Wyciągnęła wnioski.

No i zapieprza teraz od rana do wieczora, bo oprócz normalnej rutyny i chaosu doszło jej prowadzenie BlueBoya przez biznesowe meandry…

A trzeba było po prostu kozę kupić…

© 2020, Jo.. All rights reserved.