Człowiek w jednej rękawiczce.

Od Andrzeja Strzeleckiego nauczyłam się jednej rzeczy:

Zawsze mieć listę nierealnych marzeń,

żeby można było z niej wykreślać

punkt po punkcie.

I chociaż właśnie dzisiaj cholernie trudno mi uwierzyć, że to ma sens, to wiem, że ten sens ma.

Inaczej moje dzieci spędzałyby dnie kiwając się w przód i w tył, nie widziałabym tylu rzeczy, nie odwiedziłabym tylu miejsc, nie napisałabym książki i nie mieszkałabym w moim kompaktowym szeregowcu na Błoniach Wilanowskich.

Dobrze, Panie Andrzeju, ja sobie tę lekcję przerobię. Ale bardzo mi szkoda, że nie wskaże mi Pan żadnej nowej drogi…

© 2020, Jo.. All rights reserved.