Próba zdyscyplinowania. Się.

Dzisiaj się naprawdę postarałam!

Od rana siadłam do książki i napisałam trzy rozdziały! Jesteście pod wrażeniem? Bo ja BARDZO!

Potem zrobiłam obiad, znowu pisałam, wymyśliłam nową zapiekankę (to naprawdę COŚ, bo ja jestem strasznie słaba w wymyślaniu potraw…) i nawet ją upiekłam!

Odrobiłam pracę domową z włoskiego i poszłam na lekcję, tym razem nie drąc szat i nie deklarując porzucenia nauki.

I jeszcze na koniec poszłam z psem na spacer, chociaż komary chciały pożreć nas żywcem.

Jestem z siebie dość zadowolona, a to rzadkość…

Mam nadzieję, że nikt nie liczy na powtórkę jutro…

Na wszelki wypadek nie robię listy zadań na jutro, bo nie wiadomo, czy przeżyję ten dzisiejszy niekontrolowany zryw, więc lepiej nie ryzykować.

© 2020, Jo.. All rights reserved.