Ja bym z tą tragedią jednak nie przesadzała.

Tragedia to jest wtedy, gdy ktoś ciężko zachoruje. Albo umrze, zostawiając małe dzieci. Kiedy stracisz dom. Wybuchnie wojna. Odejdzie ktoś, bez kogo musisz nauczyć się żyć. A nie przegrane wybory prezydenckie.

Po prostu mamy przed sobą kilka nieprzyjemnych lat. Nieprzyjemnych z każdej możliwej strony. Ale to nie jest tragedia, tylko niedogodność. A niedogodności, choćby najbardziej uciążliwe, nie trwają wiecznie.

Oczywiście powodują koszty: społeczne, ekonomiczne, polityczne. To prawda. Ale kiedyś się kończą. I to jest bardzo pocieszające.

No wiem, wiem… Skończą się ruiną. A nawet ruinami. Ale możesz coś na to poradzić? Poszedłeś. Zagłosowałeś. Polacy wybrali. Zatem weź się za swoje sprawy, ogarniaj własne życie i pamiętaj, że są w nim rzeczy istotniejsze, niż to, kto i jak nas urządza.

Damy radę. Nie mamy wyjścia.

© 2020, Jo.. All rights reserved.