Przedwyborczo

Właściwie nie chce mi się pisać, ale po pierwsze: wybory prezydenckie nie odbywają się codziennie, a po drugie: mam wrażenie, że otacza mnie przedwyborcza histeria i zaczynam się nieco dusić. Zatem wrzucę kilka słów, pro memoria.

Przede wszystkim uważam, że czasami prawo staje się obowiązkiem. A ktoś, kto nie bierze udziału w wyborach, czy to prezydenckich, czy parlamentarnych, czy też jakichkolwiek innych, w których decyduje się komu przypadnie podejmowanie decyzji dotyczących wszystkich obywateli i mających wpływ na ich życie, nie ma potem prawa narzekać, że nie jest tak, jak on by sobie życzył. To dość proste: nie zrobiłeś nic, żeby wybrać decydentów, to nie narzekaj, że ktoś to zrobił za ciebie.

Mamy zatem wyjaśnioną pierwszą kwestię. Przejdźmy zatem do paniki i histerii.

Otóż ja mam taką filozofię życiową, że nie pozwalam rządzić moim życiem sprawom, na które nie mam wpływu. Nie przeżywam. Nie nakręcam się. Nie oglądam po dziesięć razy wiadomości. Nie emocjonuję się tym, co ktoś powiedział albo zrobił. Zbieram informacje i czynię własne obserwacje – bynajmniej nie podczas kampanii, ale przez całą kadencję i wyciągam wnioski. Na ich podstawie podejmuję decyzje i dokonuję wyborów.

Nie uznaję czegoś takiego jak foch wyborczy i zbojkotowanie wyborów lub oddanie nieważnego głosu. Zwłaszcza w takiej sytuacji, jaką mamy obecnie w Polsce. I nie drę szat, że „mniejsze zło” albo „że z bólem serca, bo nie ma mojego kandydata”. Kogoś trzeba wybrać. A tak już jest, że nie zawsze ma się do wyboru ideał.

Nie czas na wyborczego focha.

Jeden z dwóch zostanie prezydentem tego państwa.
Czy się pofatygujesz na wybory, czy nie.

Twój foch nie ma znaczenia. Głos – owszem.

A co, jeśli wyborcy zdecydują inaczej, niż ty?

Nic.

Naprawdę.

NIC

Wstaniesz. Umyjesz zęby. Pojedziesz do pracy. Słońce wstanie, a potem zajdzie. Ludzie będą się rodzić i umierać.

Że to nie wszystko? No nie wszystko.

Ale TY możesz jedynie zrobić to, co możesz.

Czyli

IŚĆ I ODDAĆ GŁOS

Więc zrób to i przestań drzeć szaty, jeśli sprawy potoczą się nie tak, jak chciałeś.

Nic nie trwa wiecznie. Za pięć lat będziemy znowu wybierać prezydenta.

© 2020, Jo.. All rights reserved.