Przypominajka

Wakacje – wakacjami, ale jeszcze zapomnicie o mnie! Teraz taka konkurencja w internetach, że nieobecność oznacza śmierć! Ja wprawdzie jestem blogerką nieprofesjonalną, ale pożyć bym jeszcze pożyła, więc się przypominam. Tak na wypadek.

Otóż trochę jestem zajęta. Głównie obrabianiem z Madre, znaczy rozmawianiem. No wiecie: o życiu, ludziach i tak dalej. Potem: jednak muszę gotować. Przynajmniej czasami. Bo inaczej pójdą żreć burgery, a to nie za bardzo zdrowe. Po cmentarzach jeździmy trochę… No i układam tę cholerną laskę z towarzystwem! Bo wiecie: wangog czeka ze słonecznikami, a ja mam tylko jeden stolik do puzzli…

Zauważyłam, że najbardziej wyśmiewają się ze mnie osoby, które w życiu nie ułożyły żadnego puzzla. Może poza tym w przedszkolu, bo im pani kazała. Mnie to nie przeszkadza, nie wszyscy musimy mieć te same rozrywki. Ja na przykład nienawidzę łowienia ryb, górskich wspinaczek i żeglarstwa. No jeszcze kilka rzeczy by się znalazło, ale nie o nie tu chodzi. Bardziej o to, że przecież nie oczekuję, że wszyscy się zachwycą i będą podziwiać (chociaż nie widzę ku temu przeciwwskazań). Mnie układanie puzzli daje satysfakcję i doskonale robi na usprawnianie połączeń neuronowych w mózgu. Coś jak joga, tylko nie trzeba robić tych dziwnych wygibasów z nogami.

No to ciao! A dopo!

© 2020, Jo.. All rights reserved.