Pippi i detektywi. Z Bullerbyn.

Wystawa o szwedzkiej literaturze dla dzieci spadła nam jak z nieba. Od dawna chciałam odwiedzić Muzeum Iwaszkiewiczów, ale wciąż stawały mi na drodze jakieś przeszkody. A tu proszę: gratka dla fanów! Bo obaj moi panowie są wielkimi fanami szwedzkich książek dla dzieci!

Ostatnio Kuba ma fazę Pippi i jakiś czas temu gdzieś tu pisałam o dramatycznych poszukiwaniach filmów (zarówno animowanych jak i aktorskich), których mój syn sobie zażyczył. Na wszelki wypadek dostał też książkę, ale nie sądzę, żeby do niej zajrzał. Cóż… może kiedyś?

Natomiast BB uczył się czytać na Detektywistycznym Biurze Lassego i Mai, z przyjemnością wracał do Dzieci z Bullerbyn, a w ramach Całej Polski która Czytała Dzieciom, polubił ptysie i Ture Sventona…

O matko… My te książki czytaliśmy z podziałem na role, albo po fragmencie ja i BB… Żeby tylko dziecko nauczyło się składać litery…

Tak, to było niedługo po tym, jak prowadzący BlueBoya psycholog powiedział, żeby sobie odpuścić i znaleźć mu szkołę specjalną, bo on nigdy nie nauczy się czytać, więc sami rozumiecie, że miałam silną motywację…

A teraz w Muzeum Iwaszkiewiczów urządzono wystawę poświęconą Astrid Lindren, z rozszerzeniem na innych autorów książek dla dzieci!

Wystawa, bardzo dobrze przygotowana, mieściła się na dwóch poziomach: na parterze Astrid Lindgren, na poddaszu – pozostali autorzy. Quackie mnie zabije, bo nie zwróciłam uwagi, czy była poruszona kwestia Tłumaczy, ale bez bicia przyznaję, że na Ilustratorów też nie patrzyłam… Natomiast mogliśmy poczytać o Autorach, ich życiu, napisanych książkach, polskich wydaniach oraz generalnie o skandynawskim podejściu do wychowania dzieci – znacznie odbiegającym od polskiego (w mojej ocenie na naszą niekorzyść…).

Kuba był zadowolony, BB zachwycony – czego więcej chcieć?

OK, poza takim domkiem…

© 2020, Jo.. All rights reserved.