Kuchnia Marianny

No więc nie będzie dzisiaj żadnego wpisu, bo trawię.

Byliśmy u mojej siostry, Marianny, na urodzinach jej środkowego syna, właśnie wróciliśmy i zajęliśmy się trawieniem. Myślę, że do poniedziałku powinniśmy się uporać… Bo w poniedziałek są imieniny Pitera, więc pewnie będzie chciał coś zjeść, niestety…

Marianna jest Absolutną Mistrzynią Kuchni i jedzenie u niej jest fascynującą mieszanką zachwytu i masochizmu. Zachwytu tym, co się je i masochizmu, że za cholerę samemu się nie zrobi czegoś podobnego.

Ja nawet nie próbuję jej dorównać. Nie lubię konkurencji skazanych z góry na porażkę…

Nie, nie pokażę wam zdjęcia indyka. Ani nadzienia. Że nie wspomnę o trzech tortach i Pischingerze. Bo mi tu przylecicie i zeżrecie.

No pewnie, że dostałam trochę na wynos! Co za pytanie w ogóle?

© 2020, Jo.. All rights reserved.