Koniec roku szkolnego

Kończymy dość nietypowy rok szkolny. Zewsząd płyną gratulacje dla uczniów i podziękowania dla nauczycieli. A ja się zastanawiam, czy ktoś, ktokolwiek, wpadnie na pomysł podziękowania RODZICOM, którzy przez ostatnie trzy i pół miesiąca wzięli na siebie – bynajmniej nie dobrowolnie, bez kwalifikacji, czasu, możliwości i zaplecza dydaktycznego, nauczanie swoich dzieci?

Czy ktoś pogratuluje rodzicom, którzy osiągnęli rezultaty lepsze od profesjonalnej kadry?

Czy ktoś poklepie pocieszająco po ramieniu tych, którzy nie umieli albo nie mogli pomóc swoim dzieciom i mają poczucie porażki?

Czy ktoś zatroszczy się o dzieci zaniedbane przez te ostatnie miesiące (bo niestety Polska nie jest krajem ludzi wykształconych, sumiennych i odpowiedzialnych na skalę masową)?

Obawiam się, że nie. Sypią się internetowe kwiatki, wyskakują laurki i odtrąbiamy kolejny sukces, że mimo kryzysowej sytuacji ponownie daliśmy radę, bo łi ar de czempions.

Żałosne. I smutne.

PS.

My będziemy świętować. Mamy co. Daliśmy radę. Znaczy ja i chłopaki. Jeszcze nigdy nie byłam z siebie taka dumna 😀

Zrobię na kolację lasagne.

© 2020, Jo.. All rights reserved.