Nano & kardiologia

Pamiętacie może nasze epidemiczne perypetie z holterem dla BlueBoya? Właśnie przyszedł sms z Luxmedu, że uprzejmie nas zapraszają na wykonanie zaległego badania…

To ja może opowiem, jak się ta cała sytuacja potoczyła…

Po tym, jak Luxmed doprowadził nas do białej gorączki z ustalaniem i odwoływaniem terminu wykonania badania, stanęło na tym, że zrobimy to badanie gdzie indziej, a Luxmed odda nam pieniądze.

Zrobiliśmy.

Oddał.

Zbliżał się termin wizyty kontrolnej w Klinice Wad Wrodzonych W Aninie.

Ze względu na epidemię konsultacje odbywały się zdalnie. W naszym przypadku oznaczało to rozmowę telefoniczną z Panią Profesor i przesłanie jej wyników badania holterowskiego mailem.

Dla przypomnienia: u BB kilka lat po operacji (ASD) wykryto blok przedsionkowo-komorowy. Przez dwa lata jeździliśmy co kilka miesięcy do Łodzi (bo w tamtejszej klinice u profesorostwa Mollów był operowany a potem prowadzony) i kolejne badania potwierdzały postęp problemu: przerwy w pracy serca wydłużały się., co stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia.

Ponieważ BB skończył 18 lat i przestał się kwalifikować do prowadzenia przez klinikę kardiologii dziecięcej, przepisaliśmy się (jak to lajtowo brzmi… poczekajcie na książkę…) do Anina. No i właśnie w Aninie, po dwukrotnej hospitalizacji i diagnozowaniu, zdecydowano, że jedynym ratunkiem dla młodego jest wszczepienie rozrusznika. Znaczy stymulatora. Inaczej może po prostu się nie obudzić rano.

Wiem, że o tym mówiłam. I zapewniam was: będę mówić do końca życia, więc musicie się z tym pogodzić. Sorry.

Dostaliśmy skierowanie na zabieg na cito. Czyli w polskich realiach za miesiąc. Przez ten miesiąc BB miał naklejane nanoelektrody stymulujące organizm do wytwarzania komórek macierzystych.

Po miesiącu pojechaliśmy na zabieg. W przypadku BB niemożliwe było przeprowadzenie zabiegu ambulatoryjnie, a ponieważ był problem z dostępną salą operacyjną i anestezjologiem, dla zabicia czasu zrobiono raz jeszcze badania.

Wynik wprawił wszystkich w osłupienie i ostrożnie zasugerowano, żeby przełożyć wszczepianie rozrusznika, bo… stan pacjenta niewytłumaczalnie się poprawił.

Wyznaczono nowy termin kontroli. Za pół roku.

Pół roku (i sześć miesięcy klejenia X39) później badanie nie wykazało zagrażających życiu problemów. BB miał się pokazać… za rok.

I teraz właśnie mieliśmy tę kolejną kontrolę.

Po zapoznaniu się z aktualnymi wynikami badań, Pani Profesor stwierdziła, że nie ma absolutnie żadnego wskazania ani do wszczepiania stymulatora, ani do prowadzenia jakiegokolwiek leczenia. BB ma zdjęty szlaban na większość aktywności fizycznych, poza podnoszeniem ciężarów, z uwagi na obciążenie klatki piersiowej. A nieprawidłowości w pracy serca, które przez dwa lata stale się pogarszały i ostatecznie były wskazaniem do natychmiastowego wszczepienia stymulatora, zostały uznane za artefakty.

To nie magia. To nauka. A my się przekonaliśmy o jej skuteczności bardzo osobiście.

© 2020, Jo.. All rights reserved.