Foka

Jestem wściekła. Rozżalona. Przygnębiona. I załamana.

Wściekła jestem na siebie. Że znowu, jak ta ostatnia gęś w brytfannie, dałam się podejść. Bo jeszcze nie przebrzmiało ostrzegawcze eo-eo z urodzin i powinnam była wiedzieć, że w tym przypadku cudów nie ma.

Ale ja jestem miękka idiotka, co to serduszko na dłoni i każdy zasługuje na drugą szansę.

Może i zasługuje, ale to już beze mnie. I z pewnością nie jestem aż taką idiotką, żeby sobie zafundować do trzech razy sztuka.

Po dość upiornej kardiologicznie nocy nadszedł ranek.

Żyję.

Oddycham.

Za oknem świeci słońce i drą się ptaki.

Jak to szło?

zacznij tam, gdzie jesteś

Użyj tego, co masz

Rób to, co możesz

Na razie wychodzi mi, że sałatkę. Ale jeszcze się rozejrzę.

© 2020, Jo.. All rights reserved.