Temat zastępczy

Naprawdę nie uchylam się od odpowiedzi na zadawane poza blogiem pytanie: „No i co zrobiłaś, Jo?”, tylko nie mam kiedy usiąść i napisać. Bo ja się chętnie podzielę! Nigdy nie wiadomo, komu moje doświadczenie może się przydać!

Ej, nie gwiazdorzę! Nie wiecie jaki miałam feedback po Codzienniku… I nie o ilości tu mówię, ale o jakości. Aż mnie samą zatkało i nie wiedziałam, co odpowiedzieć.

A tu wiem, tylko nie mam kiedy.

No bo sami popatrzcie: niby człowiek w domu siedzi, tak jak dawniej, ale musi się użerać z rzeczami, z którymi… no nie, wcześniej też się użerał… ale jakoś tak inaczej. Ja wiem? W mniejszym wymiarze godzinowym?

Ale do rzeczy. Ja naprawdę poważnie potraktowałam małe kroki i rób to, co zrobić możesz. To nie była żadna ściema na potrzeby bloga! I zaraz na przykładach udowodnię!

Kiedy sześć lat temu przeprowadzaliśmy się na Dzikie Pola, zrobiliśmy wyłącznie to, co niezbędne. Ja bym to kiedyś opisała, bo warto, ale nie mam pomysłu na formułę. Dość, że zamieszkaliśmy w nie do końca wykończonym domu. I przez sześć lat ten stan się raczej pogłębiał, ale tu już wkraczamy na temat charakteru mojego męża, a chwilowo nie chce mi się wykopywać topora wojennego. Siły nie mam. Znowu nie śpię.

Zatem pierwszym małym krokiem i czymś, co już możemy zrobić, jest zlew gospodarczy. Skoro znowu mamy psa… To znaczy ten zlew przyda się nie tylko do mycia psich misek (a kto wie? może i całego psa?) oraz kratki z grilla – on generalnie jest potrzebny. Poza tym: za tym zlewem ma szansę pójść całe, czterometrowe pomieszczenie gospodarcze, przedstawiające obraz nędzy i rozpaczy. Oraz totalnego bałaganu. Bo wrzuca się do niego wszystko, co się tylko zmieści. I ja nawet gotowa jestem osobiście je pomalować, byle wreszcie przestało straszyć!

Zatem za chwilę przychodzi Pan Jurek. A że Pan Jurek preferuje intensywne zapachy, to ja zmuszona jestem preferować dziś prasowanie na poddaszu. Znaczy mansardzie. Mogłabym niby zaszyć się w swoim pokoju, ale głupio mi tak uwalić się z laptopem na poduszkach, kiedy inni pracują…

No to idę… Kto wie, co dziś wymyślę podczas tego surfowania…

© 2020, Jo.. All rights reserved.