Majówka i inne atrakcje.

Drogi Quacku,

Wobec tego wypłaszczania krzywej, co to ostatnio wspominałeś, to może i moja odpowiedź była zbyt pochopnie nieprzemyślana, bom przecież wskutek zeżarcia francuskiej kawiarni nabyła Venus (niefortunnie zwaną w Italii Wenerą), co niewątpliwie wydłuża mi okres układania puzzli i ćwiczenia umysłu. Aż się boję wyobrazić rezultat końcowy i mam tu zdecydowanie na myśli umysł, a nie poukładane puzzle. Na dodatek Piter skruszony wielce popełnioną zbrodnią zamówił w UK identyczny z pożartym zestaw puzzli, żebym sobie mogła dosztukować zeżarte elementy, bez rozwalania tego, co już zdążyłam ułożyć. I zaoferował, że da mi zerżnąć pracę domową z włoskiego…

Ale o włoskim to innym razem.

Natomiast co do tej epidemicznej kumulacji, to przeczytałam niedawno nagłówek zapowiadający spędzanie przez gwiazdy majówki na balkonie. I pomyślałam sobie, jako Bezwstydna Burżujka oczywiście, że właściwie też mam balkon i co mi szkodzi pogwiazdorzyć? Zwłaszcza, że miałam ostatnio sporo prasowania, a wiadomo: ja przy prasowaniu myślę. Niestety.

Przyjechał parasol. Podobno skrzynki też są zamówione. A i pogoda coraz bardziej zbliża się ku opcji „można wystawić bugenwillę na taras”. Przeglądam zatem sprzęt piknikowy i pilnuję, żeby mi chłopaki porządnie wyszorowali podłogi mydłem marsylskim. Trzeba trzymać poziom!

Jak nam wyjdzie z majówką, to może pomyślimy o wakacjach pod palmami? Płytę z dźwiękiem cykad przecież już znalazłam!

Stay tuned! Ci vediamo dopo!

© 2020, Jo.. All rights reserved.